• poniedziałek , 11 Grudzień 2017
LIST DO CÓRKI 5

LIST DO CÓRKI 5

Moja kochana dorosła Córeczko,

ponoć drugie dziecko, spośród trójki rodzeństwa, ma najgorzej. Urodziłaś się jako druga.

Pierwsze dziecko jest zawsze pierwsze, choćby nie wiem ile kolejnych nastąpiło po nim. Jego rola się nie zmienia, nie można go zdetronizować. Ostatnie, najmłodsze, ma szansę zostać maskotką, beniaminkiem. Traktowanym łagodnie nawet, gdy zupełnie dorośle nabroi. W takiej sytuacji drugie dziecko samo musi stać się Jakieś. Musi określić swoje miejsce.

Jak Ci poszło, Kochanie?

Starałam się, żebyś nie była dla mnie druga. I powiem Ci z ręką na sercu, tak zupełnie między nami- nie wiem, czy mi się udało. Nie wiem, czy przyłożyłam się do tego jak trzeba. Czy traktowałam Cię tak wyjątkowo, jak należało. (Specjalnie nie mówię „jak na to zasługiwałaś”. Nie musiałaś i nie musisz- nadal, uwierz mi!- na to zasługiwać, Kochanie.)

Ale może to nie ważne. Myślę, że nie to chciałam Ci zostawić na dorosłość – że dla mnie, dla mamy, będziesz zawsze wyjątkowa, w jakiś sposób pierwsza. To przecież oczywiste. Chciałam raczej, żebyś teraz, gdziekolwiek jesteś, sama dla siebie była pierwsza. Nawet w poświęceniu. Nawet w oddaniu się innym. Nawet wówczas, gdy postanowiłaś stać za czyimiś plecami. Podtrzymując je? Popychając do przodu? Gładząc z czułością? Na prawdziwą miłość trzeba się umieć zdecydować świadomie. Prawdziwie wolna decyzja o byciu drugim może się wydarzyć tylko w poczuciu własnej „pierwszości”. Rozumiesz, Kochanie?

Więc może jeśli czasem byłaś dla mnie druga, a ja dla siebie pierwsza, to jednak dobrze się stało? Może tak się do tego wychowuje? Teraz Ty wiesz to lepiej ode mnie.

Moja całkowicie pierwsza Córeczko.

Kocham Cię zawsze,

Mama

Related Posts

Leave A Comment