• sobota , 24 Czerwiec 2017
BAJKA O KSIĘŻNICZCE I ŚPIĄCYM KRÓLU

BAJKA O KSIĘŻNICZCE I ŚPIĄCYM KRÓLU

To bajka szczególnie dla dorosłych. Zakończenie jest dla dzieci. My, dorośli, wiemy, że w życiu rzadko tak bywa. A może nawet nigdy.

Było sobie kiedyś piękne królestwo. Zielone bory pełne dzikiej zwierzyny, błękitne jeziora i rzeki wypełnione srebrzystymi rybami. Ludzie żyli na ogół zgodnie i w miarę dostatnio. Państwem tym władał Król. Był mądry i znał się na rządzeniu, więc ludzie na niego nie narzekali. Gdy się kłócili, Król rozstrzygał spory w majestacie obowiązującego prawa. Gdy zbiory były słabsze, wprowadzał w życie plany awaryjne.

Król miał córkę. Była to Księżniczka w na tyle młodym wieku, by jeszcze bawić się beztrosko z koleżankami, biec z radością do szkoły, nadawać imiona drzewom i wierzyć, że zwierzęta potrafią ze sobą rozmawiać. Król kochał Księżniczkę, a ona kochała swojego ojca.

Pewnego dnia Król nie wstał, jak miał w zwyczaju, na poranną gimnastykę. Zamiast tego został w łóżku i pojawił się dopiero na śniadaniu. Księżniczka nawet nie zauważyła tej zmiany. Za to Król doszedł do wniosku, że ćwiczenia widocznie nie są mu tak bardzo potrzebne, skoro nie odczuł ich braku. Porzucił więc obyczaj na rzecz dłuższego snu. Po jakimś czasie Księżniczka zaczęła jadać śniadania w samotności. Nie podobało jej się to, bo te chwile na początku dnia należały zawsze tylko do niej i ojca. Potem każde z nich rozchodziło się do swoich zajęć. Próbowała więc wyciągać z łóżka Króla, który nakrywał sobie głowę kołdrą prosząc, by wykazała dla niego zrozumienie. Jednak dziewczynka zamiast zrozumienia żywiła jedynie złość i żal.

Pewnego razu, gdy wróciła ze szkoły, spotkała szambelana. Poszukiwał on Króla, który miał zająć się sprawami państwa. Nie było go jednak w żadnej z komnat, ani nawet w podziemnych spiżarniach. Księżniczka zaoferowała pomoc i ruszyła poza mury zamku. Wypatrując znajomego kształtu królewskiej sylwety, dostrzegła pod krzakiem błyszczący przedmiot. To była królewska korona! Dziewczynka podniosła ją zatrwożona. Co mogło się stać? Czy ktoś zaatakował jej ojca? Przecież sam nigdy nie zgubiłby swojej korony, to wszak bezcenny symbol władzy i dostojeństwa! Gdy czarne jak kruki myśli poczęły zataczać koła nad jej dziecięcą głową, usłyszała znienacka znajome dźwięki. To Król zbliżał się ku niej ziewając szeroko.

– O, widzę że znalazłaś moją koronę. Strasznie mnie uwierała i nie mogłem wcale zasnąć. Więc pozbyłem się problemu – wzruszył ramionami i zaśmiał się tubalnie.

Księżniczka mocno przycisnęła do piersi złoty przedmiot, aż ten ukłuł jej ciało ostrymi szpicami zdobień. Zagryzła wargi czując jak wzbiera w niej żal. Z oczami pełnymi łez obróciła się na pięcie i pobiegła w kierunku swoich komnat. Postanowiła uciec z zamku. Nie chce patrzeć na Króla, który woli spać, niż być z nią, niż władać swoim królestwem. Pakując swoje rzeczy do walizy zatrzymała się na widok ulubionej lali. Przecież miała bawić się jutro z koleżankami! Tu ma swój pokój, swoje zabawki. Nie chce wszystkiego zostawiać tylko dlatego, że Królowi niewygodnie w koronie.

– Skoro jemu nie jest wygodnie, to ja będę ją nosić – powiedziała zdeterminowana i nałożyła ją sobie na głowę. Była jednak zbyt duża by utrzymać się na dziecięcych skroniach. Dopiero gruba czapka założona pod spód utrzymywała ją w miarę stabilnie na właściwym miejscu.

Gdy Księżniczka wyszła z komnaty spotkała zrozpaczonego szambelana. Niczego nie mógł załatwić bez władcy, a problemy wymagały rozwiązania. Dziewczynka stanęła przed nim w koronie i wyprostowała się jak struna, by wydać się wyższą niż w rzeczywistości.

-Teraz ja mam koronę, panie szambelanie. Proszę prowadzić mnie do sali tronowej.

Siedząc na tronie Księżniczka nie sięgała stopami do kolorowej posadzki. W grubej czapce było jej gorąco, ale starała się nie zwracać na to uwagi skupiając się na pilnych sprawach państwowych. Tymczasem wartownicy, nie poznawszy zaspanego Króla, którego zawsze oglądali w koronie, nie wpuścili go na zamek. Ten zaś machnąwszy na nich ręką ziewnął i podreptał w nieznanym kierunku.

Dziewczynka bardzo chciała dobrze rządzić królestwem. Tęskniła jednak za zabawkami, koleżankami, szkolnymi wygłupami. Brakowało jej śniadań z ojcem, który przepadł bez wieści. Pewnego dnia do zamkowych bram zastukał mężczyzna. Był brudny i z pewnością głodny. Wartownik nie chciał go wpuścić, ale gdy starzec płacząc upierał się, że koniecznie musi zobaczyć się z Księżniczką, zdjęty litością wpuścił go na dziedziniec. O dziwo, nieznajomy dokładnie wiedział, gdzie kierować swoje kroki i po kilku chwilach znalazł się na kolanach przed siedzącą na tronie dziewczynką. Ta nie bez trudu rozpoznała w nim swojego ojca.

– Wybacz mi, córeczko- błagał Król lejąc łzy- zawiodłem ciebie i całe królestwo. Wydawało mi się, że sen lepszy jest od jawy i zachciało mi się przespać życie. Ale teraz już zrozumiałem swój błąd. Mój błogi sen zamienił się w koszmar! Proszę, przyjmij swego ojca z powrotem.

Księżniczka wzruszona ojcowską skruchą przyjęła jego przeprosiny. Bardzo chciała znów być tylko dziewczynką i zejść wreszcie z tego niewygodnego tronu. Król umył się, założył królewskie szaty a na głowę nałożył koronę, oddaną mu z nieumiejętnie skrywaną ulgą. Następnie zabrał się za porządkowanie dokumentów i rozstrzyganie dylematów, jakie przedstawił mu uradowany jego obecnością szambelan. I znów było tak, jak być powinno. Król z Księżniczką zasiadali co rano do śniadania, które doskonale smakowało po solidnej gimnastyce. Potem każde z nich było tym, kim być powinno.

A po latach, gdy Księżniczka dorosła, zastąpiła swojego ojca. Tron okazał się wygodnym fotelem, korona ani myślała zsuwać się ze skroni. Król mógł odpocząć sycąc się pięknem borów, jezior i rzek swego królestwa. I znów każdy zajmował właściwe miejsce w bajce.

Related Posts

Leave A Comment