• niedziela , 25 Czerwiec 2017
WIEM, ŻE COŚ WIEM

WIEM, ŻE COŚ WIEM

Rodzice mają pytania i wątpliwości. W gruncie rzeczy wciąż te same. Gdyby ich nie mieli, coś byłoby nie tak. Gdyby nie szukali odpowiedzi, byłoby jeszcze gorzej.

„Scio me nihil scire”- wiem, że nic nie wiem. W liceum miałam łacinę i musieliśmy wkuwać na pamięć sentencje. To jedna z tych, która się- o dziwo!- przydaje. Przypomina mi o pokorze, nieocenianiu, ograniczeniach w oglądzie rzeczywistości. Z drugiej strony, gdybym nie doceniała doświadczenia zdobytego w pracy z dziećmi i, siłą rzeczy, z rodzicami, całe jego bogactwo i potencjał trafiłby szlag. Trochę szkoda, nie?

Jako nastolatce, wydawało mi się, że mam jakieś nietypowe problemy. Ach, taka jestem wyjątkowa! Dorosłam i okazało się, że od początku stałam w tłumie. Zaczęłam więc głośno mówić o tym, co mnie trapi. A inni zaczęli kiwać głowami ze zrozumieniem. Wszyscy mamy te same trudności, to okoliczności mogą różnić się od siebie. Choć wcale nie muszą. W przypadku Rodziców jest tak samo. Opowiadają mi o swoich wątpliwościach związanych z wychowywaniem i okazuje się, że po raz kolejny słyszę to samo. Proszą o radę, wskazówkę, spojrzenie z boku. A ja zaczynam od: „to jak już kiedyś mówiłam…”.

Od dziś nowa kategoria PYTANIA I ODPOWIEDZI pomoże i Tobie, i mnie.  (By żyło się lepiej…)

Jeśli czegoś nie będę wiedziała, to Ci powiem. Scio me nihil scire. Ale wziąwszy pod uwagę lata pracy z dziećmi, współpracy z rodzicami, ukończone kursy, kompetencje ze Szkoły Rodziców i Wychowawców I i II stopnia oraz własne doświadczenie matki, jest duża szansa, że na Twoje pytanie musiałam już kiedyś znaleźć odpowiedź. I przetestować ją w praktyce.

Jak to będzie działać?

Ty powiesz mi, z czym masz problem. Starsze dziecię eksperymentuje na młodszym rodzeństwie? Nie chce sprzątać pokoju? Czujesz się nieskuteczny/na? Itd. Itp. Pisz, w czym rzecz, pod tym tekstem w komentarzu, pod tekstami w tej kategorii albo mailem. Żebyśmy nie zapomnieli, że propozycja wciąż jest aktualna, na głównej stronie wciąż będzie widoczna „przypominajka”. Ja odpowiem w poście, że wiem, co robić. Albo, że wiem, że nic nie wiem. A potem wpadnie inny Rodzic, zobaczy Twoje pytanie i moją odpowiedź, klepnie się w czoło i powie: „o kurcze, to ja mam tak samo. Też to wypróbuję!” I razem sobie będziemy pomagać.

Chciałabym spotkać się z Tobą na warsztatach, poznać osobiście, pogadać i wymienić się doświadczeniami. Nie zawsze da radę. Może więc oboje będziemy tacy hipernowocześni i skorzystamy z tego, co daje Internet?

10 komentarzy

  1. Magda
    29 grudnia 2016 at 21:04 Odpowiedz

    Witaj,
    Od jakiegoś czasu Cię oglądam i świetnie jest się od Ciebie czegoś nauczyć. Uwielbiam ten kanał i wiem, że osiągnie sukces na większą skalę.
    Od dłuższego czasu zastanawia mnie sprawa nauki. Jestem studentką. W którymś momencie mojego życia przestałam lubić się uczyć. Pamiętam, że mając 7 czy 8 lat mama krzyczała na mnie przy odrabianiu lekcji bez przerwy. Nie pamiętam nawet konkretnie za co, ale było wokół tego wiele negatywnych emocji,krzyków i przemocy ze strony mamy. Zastanowiło mnie to, gdy mój tata opowiedział mi 15 lat później przez przypadek, że także nigdy nie lubił się uczyć i zawsze miał złe oceny w szkole, a on przecież także był uczony przez krzyk swojego starszego brata.
    Co jeżeli wszystkie te dzieciaki, które mają rzędy jedynek w szkole nie są po prostu leniwe czy niezdolne? Co jeżeli każde z nich ma za sobą podobne doświadczenie z nauką jak ja, czy mój ojciec i to okropne skojarzenie postępuje podświadomie dalej i dalej, z każdym rokiem, aż do dorosłości powstrzymując ich przed poszerzaniem swoich horyzontów?. Czy można coś jeszcze zrobić z niechęcią do nauki? Jak zerwać z takim doświadczeniem?

    • Agnieszka Rogala
      4 stycznia 2017 at 10:23 Odpowiedz

      Magdo, bardzo dziękuję Ci za ciepłe słowa, cieszę się, że moja praca pomaga.
      Problem, o którym piszesz jest złożony i pewnie powstał na ten temat niejeden poradnik. Według mnie, jeśli chodzi o dzieci to wszystko jest w rękach… dorosłych. Jeżeli nie znajdą się inspirujący dorośli (rodzice, opiekunowie, starsze rodzeństwo, nauczyciele czy choćby pani ze świetlicy), którzy zaszczepią w dziecku chęć lub chociaż brak niechęci do nauki, to będzie ciężko. Zachowanie modelowe, czyli takie, na którym dziecko może się wzorować, to jedna z podstaw wychowania.
      Do pewnego stopnia nauka musi być obowiązkiem, ponieważ zawsze gdzieś po drodze jest to wysiłek, z którego dziecko mogłoby chcieć się wycofać. I nie ma w tym nic złego, dorosły też czasem chciałby zignorować swoją pracę. Ale wtedy pojawia się obowiązek, z którym trzeba się zmierzyć. Samo życie. Oczywiście, egzekwowanie go krzykiem, agresją prowadzi tylko do zrażenia dziecka do nauki.
      Sądząc po coraz większej liczbie szkół „nieszablonowych” jestem pewna, że coraz więcej jest rodziców świadomych tych procesów. Niestety, zawsze będzie procent ludzi odpornych na wiedzę i zmiany. Dlatego tak ważną rolę pełnią nauczyciele i wychowawcy. Oni mają obowiązek stanowić oświecony przykład dla rodziców, odpowiadający na potrzeby i specyfikę rozwoju uczniów. I zmniejszanie liczby dzieci dotkniętych takim doświadczeniem jak Twoje czy Twojego Taty. Mam nadzieję, że wydziały pedagogiczne pełne są młodych ludzi gotowych odpowiedzieć na to zapotrzebowanie…

  2. magda
    25 sierpnia 2016 at 14:54 Odpowiedz

    Ago,
    moje starsze dziecko mnie nie słucha. Jak ryknę to przypomina sobie o tym, że go o coś prosiłam. Z bezsilności zaczynam krzyczeć, grozić że nie pozwolę tego czy tamtego, udawać że go nie słyszę i tłumaczyć ze jesli on mnie ignoruje ja robię to samo. Źle się z tym czuje bo wciąż warczę i daje mu do zrozumie i ze nie jest ok. Co robić?

  3. domi
    25 września 2014 at 22:52 Odpowiedz

    Często przypominają mi się Twoje słowa,rady które nam dawałaś… W tych jakże trudnych momentach dla nas zawsze służyłaś dobra rada, ciepłym słowem… Amela tez pyta czemu w olu nie ma Agi…

  4. Dariusz Bartocha
    24 września 2014 at 16:31 Odpowiedz

    Projekty dojrzewają i tylko czekać jak zaowocują 🙂

Leave A Comment