• sobota , 24 Czerwiec 2017
DZIŚ NIE BYŁAM DOBRĄ MAMĄ.

DZIŚ NIE BYŁAM DOBRĄ MAMĄ.

Znowu nakrzyczałam na niego, że krzyczy. Że nie życzę sobie takiego odnoszenia się do mnie. Że nie jestem jakimś jego kolegą.

Chciałabym czasem, żeby mi – jak to się mówi? – odpyskował. Przywołał mnie do porządku, postawił do pionu. Choć wcale nie wiem, czy jestem gotowa usłyszeć to właśnie od dziecka.

A jeszcze przed chwilą było tak dobrze.

Poświęciłam się prawie bez oporów. Chciałam robić coś innego, myślałam o tym, ile mam do zrobienia tych wszystkich rzeczy, które z wolnej soboty czynią najbardziej pracowity poniedziałek. Zagryzałam zęby, gdy dzieci już prawie wyprowadzały mnie z równowagi. Postawiłam je jako priorytet, gratulowałam sobie oddanej postawy cierpliwej mamy, która umie odróżnić ważkość malowania z dziećmi farbami od prania, gotowania i sprzątania łazienki. Przecież na to jakoś znajdzie się czas, a tu życie ucieka, żadna chwila się nie wróci. Chcę być taką mamą, jaką powinnam być. Jaką sobie wymyśliłam.

„Wystarczająco dobra mama”? Phi, frazesy.

Teksty internetowych matek o tym, że chrzanią, nie będą sprzątać, już się nie wstydzą przed sąsiadami brudnych szyb, już nie chcą być doskonałe. Życie przecież jest teraz i tu i nie ma nic wspólnego ze zmienianiem kostki wc w muszli klozetowej. Ja nie mam sąsiadów. Po prostu chciałam mieć porządek w domu, listę zadań, która maleje, dzieci wychowane na kreatywne osoby, które czują się ważne i spełnione.

Wiem, że robię za mało. Że po mnie należałoby się spodziewać czegoś więcej. I że inni mają gorzej.

Słyszę swój głos wystrzelony w kierunku dzieci i nie dowierzam. Naprawdę tak brzmię? Przecież chciałam być łagodna i wyrozumiała, ciepła i cierpliwa. Takie skrzyżowanie Korczaka z Matką Boską. I nie doskoczyłam do poprzeczki.

Ale zaraz się poprawię. Za chwilę będę lepsza, już będzie jak trzeba. Wtedy przychodzi któreś z nich. Jęczy, że nie ta kurtka, że się nudzi, że gdzie są te różowe rękawiczki.

Otwieram usta.

Rozczarowałam wszystkich.

Related Posts

Leave A Comment