• sobota , 24 Czerwiec 2017
JA NIE OGARNIAM, TY NIE OGARNIASZ, ONA NIE OGARNIA.

JA NIE OGARNIAM, TY NIE OGARNIASZ, ONA NIE OGARNIA.

Nie mogłam uwierzyć, w to co mówiła. Ona niby nie ogarnia? Kobieto, pomyślałam, prowadzisz biznes, duży dom, opiekujesz się raczkującym bobasem i dwójką jego starszego rodzeństwa. Wszyscy jesteście umyci, nakarmieni, ubrani. Czego ty jeszcze nie ogarniasz?

Pomyślałam wtedy, że to może być dobry materiał na tekst. Coś o tym, że większość z nas- kobiet- choćby pękła to nie doskoczy do własnych (!) wyśrubowanych norm listy zadań wykonanych. W takiej sytuacji nigdy nie będziemy ogarniać. W międzyczasie gratulowałam sobie eksperymentu, który- choć nie od razu to dostrzegłam- mieścił się w tym temacie, a który postanowiłam przeprowadzić w lutym. Aby mi z mózgu tetra nie została oraz by mieć poczucie, że jednak choć minimalnie się rozwijam, podzieliłam sobie siebie na strefy i w każdej wyznaczyłam jakieś zadanie. Raz w tygodniu albo raz dziennie, zależy. Moja definicja ogarniania to było właśnie to: podstawy to oczywistość, ale też coś więcej, kochana, coś więcej.

Gratulowałam sobie do dziś. Do chwili, w której zobaczyłam siebie na parkingu pod domem kultury, gdzie spóźniona odstawiłam córkę na zajęcia. Właśnie opadało mi ciśnienie, że znów się spóźniłam, że musiałam targać nosidło z młodym na wietrze i deszczu, że jestem w dresie (wbrew moim wszelkim zasadom), że znowu się nie opanowałam. Nie miałam ochoty wracać, w domu czekało na mnie kolejne wyzwanie, którego… nie ogarniałam. Żuchwa bolała mnie od zaciskania szczęki, którego nawet nie byłam świadoma.

„No nie ogarniam tego i już!”, huczało w mojej czaszce opartej o kierownicę. Przecież tak sobie przyrzekałam, że przy kolejnym karmieniu przeczytam w końcu jakiś tekst o podstawach jogi i codziennie o poranku będę opanowywać – dla dobra mojej rodziny- techniki relaksacyjne. Oczywiście, jak tylko lekarz pozwoli na ćwiczenia po cesarce, tuż obok jogi zacznę uprawiać jakiś „skalpel” czy inne narzędzie pani Chodakowskiej i wylaszczę się wreszcie po ciąży.

A tymczasem dupa. Nie ogarniam.

I w przebłysku zdrowego rozsądku zadaję sobie pytania niczym w rachunku sumienia: ubrałaś ich? nakarmiłaś? umyłaś? Jeśli tak, to weź przestań. Weź się odczep od samej siebie i redefiniuj sobie to „ogarnianie”, bo złamiesz kręgosłup próbując doskoczyć do poprzeczki, której w gruncie rzeczy nie ma. Ale czy ja, czy my- kobiety potrafimy to zrobić? Czy potrafimy odpuścić?

Related Posts

3 komentarze

  1. An Na
    21 lutego 2017 at 16:27 Odpowiedz

    PS żałuję że nie wzięłam tej kocicy:((

  2. An Na
    21 lutego 2017 at 16:27 Odpowiedz

    Są takie dni że to nakarmienie dzieci jest jedynym priorytetem, już nawet mycie nie jest wazne, że o ubraniu nie wspomnę. Dla mnie w drugiej kolejności jest wyspanie sie i siebie nakarmienie. W tym momemcie, w którym jesteś pewnie trudno w ogóle pospinać całokształt. Podziwiam że wychodzisz z domu i wozisz dzieci na zajecia-nie jest to takie oczywiste wbrew ozorom, za to niedoceniane na pewno:) Ciężko sobie odpuścić…. Ja ostatnio potrafie, mąż nie umie. Swoim wymaganiom doskakuję, bo są teraz rzeczywiste, dla siebie jakoś jestem ok, dla niego już nie. I nawet jak jedno poprawię w jego oczach, znajdzie sie inne złe. Gdyby nie on -nie miałabym o tym pojęcia. Nie sądziłam że w ogóle kiedykolwiek będę sama dla siebie ok, wystarczajaco dobra, a jednak jestem i cieszę się tym, bo moje poczucie wartości jest podkopywane regularnie. Życzę żebyś nie widziała tego czego nie ogarniasz(czy raczej wydaje się że nie ogarniasz), tylko to co się udaje:)

    • Agnieszka Rogala
      22 lutego 2017 at 09:01 Odpowiedz

      An No, gratuluję Ci przemiany- cudownie, że ją w sobie dostrzegasz i doceniasz! Niestety,Ci którzy mają ze sobą największe problemy bardzo często poprawiają sobie samopoczucie kosztem innych. To bardzo smutne…
      Mam nadzieję, że moje nieogarnianie pozostanie tylko epizodami, a ja rzeczywiście opanuję jakies relaksacyjne techniki 🙂
      A za Ciebie trzymam kciuki!
      Ps. Na zdjęciu to inna kocica, nie tamta (jeśli to coś zmienia)

Leave A Comment