• piątek , 18 Sierpień 2017
DROGA 20-KILKULATKO, MACIERZYŃSTWO JEST JAK SUSHI.

DROGA 20-KILKULATKO, MACIERZYŃSTWO JEST JAK SUSHI.

Pewna młoda kobieta wyznała mi ostatnio, że widok mnie, tej wersji zmęczonej dziewiątym miesiącem ciąży, działa na nią… antykoncepcyjnie.

Są chwile, jak np. ta, która trwa właśnie wokół mnie, że sama zastanawiam się, co na litość boską skłoniło mnie do decyzji o dziecku. I kolejnym. I następnym… Mogłabym przecież pić tę kawę w spokoju. Mogłabym nie przekrzykiwać się z dwójką dzieciaków, które chcą czegoś ode mnie zupełnie nie w porę. Moje biurko byłoby moje. Łamałabym ustalone przez siebie zasady stosownie do własnych zachcianek, bez oglądania się przez ramię- czy przypadkiem nie podgląda mnie dziecko, któremu będę się musiała z tej niesubordynacji tłumaczyć. Mogłabym.

To może chcieć dziecka dla cudu ciąży? Świat kręci się wokół Ciebie i Twojego brzucha. Wokół cudu w Tobie. Ale ciąża nie zawsze zachwyca. Czasem to dziewięciomiesięczne pasmo pełne strachu, dolegliwości, powikłań, ograniczeń i szpitalnych badań. Dla niektórych kobiet kończące się porodem, którego nie będą wspominać z rozrzewnieniem.

Ale z drugiej strony… to pierwsze spojrzenie granatowych oczu, dla których od tej pory będziesz najważniejsza. Twój dotyk będzie uśmierzał ból, a uśmiech stanie się największą nagrodą. Najpewniej będziesz tą właśnie osobą, którą zawoła, gdy będzie wołać ostatni raz. Nawet mając sto lat. Nawet, gdy już dawno nie będziesz mogła złagodzić bólu.

Ale przecież nie jesteś tego świadoma, póki się nie STANIESZ.

To dlaczego kobieta chce dziecka skoro nie wie tego wszystkiego wcześniej?

Każda matka może mieć własną odpowiedź. Może nie czuła pełni, choć znalazła uzupełniającą ją połowę? Może chciała kochać bardziej, inaczej niż ktoś, niż kogoś, niż kiedykolwiek. Może przeczuwała już zmianę, która się w niej wydarzy, a dzięki której już nigdy nie przypomni sobie, jaka była wcześniej. Może, tak jak ja, chciała tworzyć. Tworzyć RODZINĘ. A gdy urodziła pierwsze dziecko poczuła, że może wszystko.

Ale, moja droga Dwudziestokilkulatko, radość z macierzyństwa za cenę poświęceń, jest jak sushi, które tak Ci smakuje. Dla kogoś, kto nigdy nie spróbował to może być tylko surowa ryba z dodatkami. I przecież nie będzie się mylił. Jednak ten, kto mimo wszystko odważył się skosztować, może stać się smakoszem. I pragnąć tego smaku znowu. I znowu.

 

Related Posts

3 komentarze

  1. plakaty dla dzieci
    5 stycznia 2017 at 15:56 Odpowiedz

    Wiadomo, że macierzyństwo nie zawsze jest przyjemne. Jednak większość z nas uważa, że pewne poświęcenie jest warte tego całego interesu 😉 Myślę jednak, że nie powinno się nikogo na siłę przekonywać do zostania rodzicem. Powinna to być świadoma i całkowicie niezależna decyzja 🙂

    • Agnieszka Rogala
      8 stycznia 2017 at 18:47 Odpowiedz

      Całkowicie się zgadzam. Tekst zrodził się z refleksji- czy jest możliwie „pokazać” komuś, kto jeszcze nie poczuł „woli bożej”, że to całe posiadanie dzieci jest jednak ( 😉 ) fajne.

  2. Beata
    3 stycznia 2017 at 17:22 Odpowiedz

    Jednak nie każdemu „sushi” smakuje, więc warto wziąć pod uwagę zarówno te koncepcyjne jak i antykoncepcyjne obrazki. Pozdrawiam ciepło

Leave A Comment