• poniedziałek , 11 Grudzień 2017
O TYM, DLACZEGO POTRZEBUJESZ STOP- KLATKI.

O TYM, DLACZEGO POTRZEBUJESZ STOP- KLATKI.

Jest taka metoda warsztatowa, która- gdyby ją móc zastosować w realnym życiu- mogłaby zagwarantować ci tytuł rodzica idealnego, najbardziej świadomego ever. Wreszcie pozbawionego słusznych i niesłusznych wyrzutów sumienia. Posiadającego najlepiej wychowane dzieci w okolicy.

Nie wiem, jak tam Twoje życie, ale moje pędzi tak bardzo, że nie nadążam nie tylko za migającymi przed moim nosem godzinami (dlaczego dzieci wracają ze szkoły tuż po tym, jak zamknęłam za nimi drzwi o 7 rano?) ale uciekają mi całe tygodnie i miesiące. Na półce przy biurku mam jeszcze materiały na ozdoby choinkowe, tymczasem za 2 dni piekę mazurki… Mam przeczucie, że coś wiesz na ten temat, racja?

Na różnego rodzaju warsztatach odgrywa się często tzw. scenki. Uczestnicy grają nienapisane role, w których na gorąco mierzą się z określonymi przez prowadzącego problemami, wyzwaniami. Dzięki takiej laboratoryjnej rozkminie można coś zrobić uważniej niż dotychczas w życiu. Żeby było jeszcze skuteczniej, stosuje się STOP- KLATKĘ. To jest taki czasowstrzymywacz, w którym „aktorzy” i obserwatorzy mogą przyjrzeć się co tu się właściwie wyprawia, zdefiniować problem, ostudzić emocje, zrozumieć drugą stronę konfliktu, uświadomić sobie swoje cele, znaleźć najlepszą metodę itd., zależnie od potrzeb. Potem wraca się do rozgrywanej sytuacji, z namaszczeniem i namysłem rozwiązuje problem i gratuluje sobie sukcesu.

I to jest właśnie ten idealny sposób na rodzicielstwo.

Nic prostszego, prawda? STOP- KLATKA. W momencie, w którym zupa ląduje na świeżo umytej podłodze Ty klaszczesz w dłonie jeszcze przed krzykiem o wypruwanych sobie żyłach przy sprzątaniu. Uświadomisz sobie, że tu chodzi o naturalne konsekwencje, klaśniesz ponownie uruchamiając czas i powiesz łagodnie: ” wylana zupa, trzeba pościerać” i podasz dziecku ścierę ze stoickim spokojem. Albo wieczorem, w chwili w której masz odprawić mantrę pt. „jestem umordowany/-a całym dniem, dlaczego to zawsze tyle trwa? Dlaczego tysiąc razy muszę was zaganiać do łóżka? Czy nic was nie obchodzi, że..?!”, robisz STOP- KLATKĘ i już wiesz. OK, a więc zróbmy to przez żart i zabawę. „Uwaga, kochani! Zdobywamy Mount Everest łóżek! Kto jest już na swoim prywatnym szczycie, hę?”.

Jeśli o mnie chodzi, to dzięki tej metodzie wreszcie mogłabym zostać Mamą Świnki Peppy. Albo nawet Tatą, on jest jeszcze bardziej wyluzowany. Oglądając tę bajkę (tak, wiem jak to brzmi) zawsze myślę sobie: kurde, dlaczego ja tak  nie potrafię?! Świeże pranie ochlapane błotem? – poskaczmy zatem w kałuży, niech życie nie będzie takie ciągle na serio, przecież i tak już jest wszystko brudne! Gromada dzieciaków z okolicy chce, żeby im zrobić łódki z papieru, podczas gdy ja liczyłam tylko na krótki spacerek? – co tam, robię z uśmiechem, wszak tu chodzi o beztroskę dzieciństwa! Itd., itp.

Czyż nie byłabym rodzicem idealnym, gdybym między iskrą a wybuchem znalazła dodatkowy ułamek sekundy, by wyklarować sobie, o co w danej sytuacji chodzi TAK NAPRAWDĘ?

Related Posts

3 komentarze

  1. Wioletta
    5 października 2017 at 22:02 Odpowiedz

    Bardzo dziekuje za to że postanowiłaś podzielić się z Nami tak cenną wiedzą na temat bycia rodzicem i budowania zdrowych relacji z dziećmi ! Dziękuje Dziękuje i jeszcze raz Dziękuje ! Przypomniałaś mi jaką role pełnie w życiu !

  2. Dawny Jez
    11 kwietnia 2017 at 22:30 Odpowiedz

    świetne zdjęcie! 🙂

  3. Gosia
    11 kwietnia 2017 at 12:11 Odpowiedz

    Niestety Stop-kaltki mi też czasem brakuje, natomiast opracowalismy sobie metodę taką: Niko uwielbia liczby, liczyć itp. i robić wszystko na czas. Więc jak mam np. problem żeby zagonić go do łazienki i do spania zaczyna się głośniej:
    Mama: GOTOWY!?!!??!
    Niko: TAAAK!!
    Mama: Do startu!!
    Niko: TAAK!!
    Mama: START!! 1,2,3,4…
    Jak się wtedy uwija:) żeby w jak najkrótszym czasie to zrobić:)
    Oczywiście na koniec muszę podać wynik i stwierdzić czy lepszy niż ostatni.
    Tak robię ze wszystkim, rano ubieraniem butów i kurtki, biegiem do przedszkola (jak jesteśmy spóźnieni – są zawody).
    Doszło do tego, że sam Niko prosi mnie mamo licz do 10:)

Leave A Comment