• piątek , 18 Sierpień 2017
3 RZECZY, KTÓRE POZWALAJĄ MI PRZEŻYĆ Z TRÓJKĄ DZIECI.

3 RZECZY, KTÓRE POZWALAJĄ MI PRZEŻYĆ Z TRÓJKĄ DZIECI.

Subiektywny wybór całkowicie oparty na jednostkowym doświadczeniu 35-letniej matki. Jak mieć dużo (bo to podobno już dużo) dzieci i w rozpaczy nie próbować oddać ich jakimś lepszym ludziom?

OTO MOJA TAJNA BROŃ

1. KAWA

Nie byle jaka, pita byle jak, w byle czym. To kawa- rytuał. kawa- koło ratunkowe. Kawa- „zostaw matkę w spokoju, a będzie fajniejsza”. I choć przy najmłodszym łobuzie trudniej o wypicie ciepłej, to w obronie tego bastionu jestem gotowa przelać krew.

JAK: Dobry gatunek, 100% arabica, bez podróbek. Zaparzona we włoskim stylu, słodzona z finezją a nie jakąś tam białą śmiercią. W pięknej filiżance (o pojemności średniego wiadra) i koniecznie na spodku. Pita albo przy tzw. pracy intelektualnej (np. właśnie w tej chwili) albo w czasie specjalnie na to wygospodarowanym. Nie przy garach, nie pomiędzy zasypką a pieluchą.

PO CO: Żeby nauczyć siebie „marnowania” czasu na relaks. Dać sobie nagrodę za przedarcie się przez zakupy na rynku. Pielęgnować rytuał, dzięki któremu wiem, że teraz mam się skupić albo za chwilę wziąć za jakąś ciężką robotę. Oraz żeby nauczyć rodzinę wstrzymywania oddechu– chociaż na tę chwilę dajcie mi spokój, a zrewanżuję się tym samym.

2. Jak to powiedzieć najkrócej? Nie obraźcie się, ale najkrócej to brzmi: „PIERDOLĘ, NIE ROBIĘ”

JAK: Pomiędzy jednym atakiem perfekcjonizmu a drugim. Pomiędzy jedną realizacją wielkiego planu (np. „ten ogród będzie kwitł, do cholery, i to od dziś!”) a kolejną. Pomiędzy próbą posprzątania domu wreszcie tak, by nic nie zostało na później, a przyrządzaniem łososia w kokosowej panierce. Spozieram na ten bałagan, na te gary, na tę Mount Prasowanie i zamiast się rozpłakać- wypowiadam moje magiczne zaklęcie (patrz wyżej) a następnie, już na sofie, całuję obślinioną twarz najbardziej wychillowanego osobnika w moim domu.

PO CO: Żeby nie zwariować. Nie dać się nabrać, że czyste mieszkanie jest ważniejsze ode mnie. Żeby zobaczyć, że świat nie zawali się, jeśli czegoś dziś nie zrobię a za to obejrzę dobry film. I pamiętać, że wszystko mija- i bałagan, i dzieciństwo moich dzieci.

3. MAMA. TATA. SIOSTRA. BRAT. TEŚCIOWA. KAŻDY, KTO CHCE MI POMÓC.

Nie wiem, czy dałabym radę bez nich. Pewnie tak, ale cena byłaby wysoka. Na szczęście nie muszę jej płacić.

JAK: Z przekonaniem, że człowiek jest istotą społeczną, do wychowania jest potrzebna cała wioska, a relacje rodzinne to najlepszy spadek, jaki mogę zapisać moim dzieciom. Czasem rzeczywiście trzeba wstrzymać oddech, bo nie robią „po mojemu”. Ale całego świata nie przeszkolę. Proszę o pomoc. Oddaję dzieci w ich ręce. Niech się siebie nawzajem uczą.

PO CO: Prozaicznie? Żebym mogła pójść do pracy, zrobić zakupy, ogarnąć zaległości, spotkać przyjaciółki. Głębiej? Dzieci widzą, że w rodzinie pomagamy sobie nawzajem. Możemy na sobie polegać. Nie pytamy „za ile”. I wiedzą, że mogą liczyć- na dziadków, na ciocię, na wujka. Znają ich. Może kiedyś przyjdą do nich z czymś, z czym nie przyjdą do mnie.

Ktoś mógłby mi zarzucić, że skoro potrzebuję pomocy- kawy i rodziny, skoro nie zawsze ogarniam to, na co sama się zdecydowałam, to jednak te podjęte przeze mnie decyzje były chybione. Rozumiem, że byłby to człowiek, który nigdy nie wkurzył się na ukochaną osobę. No bo jeśli jednak, to może błędem było pokochać kogoś, kto cię czasem wkurza?

Related Posts

3 komentarze

  1. Monia
    17 lipca 2017 at 13:38 Odpowiedz

    To prawda, nic ponad siły 😀 ja kiedyś sprzątałam wręcz nałogowo i uważałam, że przy dziecku na pewno też się da 😀 nic bardziej mylnego 😀 teraz uważam, że mały bałagan nikomu nie zaszkodzi, w końcu to dom a nie muzeum 😀

  2. Joanna
    13 lipca 2017 at 08:51 Odpowiedz

    Tak! Tak! Tak! Z prawdziwa przyjemnoscia przeczytalam ten wpis bo zyje wedlug tej samej filozofii. Jak mawiaja: „trzeba ladowac baterie zeby swiecic” – jesli sie wyczerpiesz nic juz z siebie (ani od siebie) nie dasz.

    • Agnieszka Rogala
      13 lipca 2017 at 23:30 Odpowiedz

      „Trzeba ładować baterie, żeby świecić”- gdzieś to sobie wytatuuję.. 🙂

Leave A Comment