• wtorek , 22 Sierpień 2017
TWOJE CIAŁO NIE JEST TWOJE, SORRY.

TWOJE CIAŁO NIE JEST TWOJE, SORRY.

Rozpłakałam się wczoraj. Z bólu. Kręgosłupa, nóg, skóry, wszystkiego. Jeśli uwierzyłaś kiedyś, że Twoje ciało należy tylko do Ciebie, to wiedz, że byłaś w głębokim błędzie.

Ciąża. Skojarzenie najprostsze.

Ten stan coraz rzadziej jest niespodzianką (jeśli skończyłaś już studia), coraz częściej zaczyna być usilnym, trudnym do realizacji pragnieniem. Tak czy inaczej, jest w dużej mierze kwestią DECYZJI. „Drogie ciało, będziesz w ciąży”. W chwili, gdy słowo stanie się faktem, Twoje ciało zmienia właściciela. Od tej pory haruje na kogoś innego, jemu oddaje energię, drogocenne witaminy, minerały, kształt. Stękasz gdy się kładziesz, pojękujesz przy wstawaniu, wysiadanie z auta wygląda jak parkowanie na trzy w wersji amatorskiej. Jesteś w swoim ciele ale nie Ty o nim decydujesz.

Mój Mąż, przysłuchując się (na pewno ze współczuciem) mojemu postękiwaniu, powiedział kiedyś: „jak dobrze, że ty sama tego chciałaś”. No właśnie.

Gdzieś na wiosnę zadałam sobie pytanie:

do czego jeszcze ma się przydać moje ciało?

Jestem tu gdzie jestem, mam swoje miejsce w życiu, marzenia, oczekiwania i  szanse. Nie wiem, dlaczego zapytałam siebie akurat o ciało. Moja praca, moje życiowe role identyfikowałam dotąd raczej z intelektem. Ciało było przy okazji, zawsze trochę nie takie, jakbym chciała. Lubiłam myśleć, że stawiam akcenty na inne sprawy.

Ale moja Siostra jest aktorką, a mój Brat artystą. Ich ciała to narzędzia i nie raz przyglądałam się, jakie wysiłki podejmują, by narzędzia spełniały swe zadania. I pewnie dlatego zapytałam w końcu o zadanie także dla mojego ciała. Co jeszcze ma zrobić teraz, kiedy może wszystko? Czemu ma posłużyć?

„Jeszcze jedno życie”- odpowiedź była trochę jak nie ze mnie. A jednak była to jedna z najbardziej wolnych decyzji, jakie w życiu podjęłam.

I moje ciało przestało być moje.

Po porodzie też nie będzie. Nie spyta mnie o zdanie w kwestii napełniania się pokarmem, który nie jest dla mnie. Samo będzie budzić się na dźwięk byle westchnięcia dobiegającego z kołyski. Będzie wstawać, czuwać, nosić bez względu na stopień zużycia energii i racjonalne argumenty intelektu. Wszystko po to, by podtrzymać Życie. Nie moje przecież.

Pamiętam, jak na szkole rodzenia 8 lat temu wyznałam, że marzy mi się rozpinanie mojego ciała jak ciężkiego kombinezonu, z którego mogę się oswobodzić. Nie spotkałam się wtedy ze zrozumieniem. Być może za mało było we mnie romantyzmu, a za dużo ciąży. Ale przecież oddałam to swoje ciało z własnej woli dla nie własnego życia. Zdecydowałam, że nie będzie moje. Pierwszy, drugi i trzeci raz.

To trochę jak w małżeństwie… Ale to już kawałek na zupełnie inny tekst. A ten niebawem.

Related Posts

3 komentarze

  1. plakaty dla dzieci
    5 stycznia 2017 at 15:58 Odpowiedz

    Piękny tekst. Dużo w tym prawdy. Ale bez obaw, ciąża to ta na prawdę chwila i bardzo szybko wszystko wraca do względnej normy 🙂

  2. Joannna Kolodziej
    17 listopada 2016 at 01:25 Odpowiedz

    no muszę przyznać że bardzo w punkt. przestańmy pierdzielić te bzdury że „ciało należy do mnie ,a płód to też jego część”. Nic z tych rzeczy ciało nasze na czas bycia w nas „płodu” pracuje dla niego, kanalizuje całą energię na niego!good point

Leave A Comment