• sobota , 21 Październik 2017
CHOLERNY DZIECIAK

CHOLERNY DZIECIAK

Mała w typie niespełna trzyletniej Shirley Temple. Tylko ta sukienka, jakby późne lata ’90-te. Tylko ta babcia- niby jeszcze młoda, a taka stara w przyciasnej, czarnej garsonce, z tą przetłuszczoną grzywką, rozdzielającą się na czole na kształt grzebienia o przerzedzonych zębach. Widzę je drugą niedzielę z rzędu. Chyba więcej nie przyjdę na tę godzinę, źle to wszystko znoszę.

Blondyneczka pod kościołem sprawia same kłopoty. Chce do dzieci, których rodzice udają przed samymi sobą, że Msza odsłuchana pod kościołem niczym nie różni się od tego, co dzieje się w środku. Ale przynajmniej dzieciaki nie marudzą, zbierają żołędzie i brudzą odświętne ubrania. Ona też tak chce. Biega rozentuzjazmowana, po swojemu meldując szczęście. Ale babcia się gniewa. Mówi, że jest brzydka, bo taka niedobra.

Stojąc w gronie dzieciaków dostaje nagle kilka uderzeń od małej, która przed chwilą podeszła. Jej mama widzi, co się dzieje. Po kilku zadanych razach mama łagodnie mówi, że tak nie można. Blondynka patrzy na winowajczynię ze zdziwieniem. A potem wymierza jej cios. Jeden, silny, jakby dla równowagi. Babcia zauważa ten moment, podbiega, chwyta rękę mocno, za mocno, karci i odciąga od dzieciaków. Mama tamtej małej nic się nie odzywa. Łagodny uśmiech nie schodzi z jej twarzy.

Blondyneczce na razie udało się uniknąć wózkowej kary. Może jeszcze pobiegać. Zauważa kobietę z berbeciem na rękach, który co jakiś czas dostaje do rączki paluszka. Ona też lubi paluszki. Podchodzi i zagląda do torebki. Dostaje jednego i uradowana biegnie do babci. Ale za chwilę wraca. Po kilku razach pani zaczyna zgrzytać zębami. Czy ta mała nie rozumie, że to nie jest jej? Co za niewychowany dzieciak! Oczywiście jej babcia ma wszystko gdzieś, w ogóle się nie przejmuje. „Więcej nie dostaniesz”- syczy przekładając swoje maleństwo na drugie ramię. Na szczęście przy kolejnej próbie babcia orientuje się w sytuacji. Odciąga dziewczynkę od pani, której łagodny uśmiech nie znika z twarzy.

Z tym cholernym dzieciakiem są same kłopoty. Chwili spokoju nie ma! Trzeba wreszcie ujarzmić łobuza. Blondyneczka ląduje w wózku, babcia zatyka jej buzię smoczkiem, na który jest zdecydowanie za duża. Mała miota się i wrzeszczy. Smoczek frunie na ziemię. Razem z nim tetrowa pielucha, do której kazano jej się przytulić. Same z nią problemy, nieusłuchana taka! Co to  będzie, gdy dorośnie?

 

rysunek Dziedziczki Fortuny, lat 3,5

Related Posts

Leave A Comment