• niedziela , 25 Czerwiec 2017
CI, CO STRZEGĄ

CI, CO STRZEGĄ

Anioły. Są ludzie, są zwierzęta, rośliny. I są anioły, które czuwają. To dla mnie jasne. Dla moich dzieci też.

Wszystko zaczęło się od tego, że niefortunnie opowiedziałam dzieciom fragment „Władcy Pierścieni”. Piękna bitwa, w której dobro triumfuje, a zło nakrywa się kopytami. Okazało się jednak, że wyobraźnia Dziedzica Nazwiska kazała mu skupić się na jakimś elemencie jeszcze sprzed ostatecznego zwycięstwa. A może zbyt plastycznie oddałam opowieść? Tak czy siak, pojawił się płacz w nocy i lęk za dnia. Wyjaśnianie, czym jest fikcja niewiele pomogło. Dla niego zło nie było wymyślone, a zagrożenie stawało się zupełnie realne.

I wtedy moje dzieci poznały Anioły. Najpierw mojego.

Bo matka moich dzieci ładowała się w różne tarapaty. Na ogół nie wietrząc w powietrzu niebezpieczeństwa. Rozkładała szeroko ręce i skakała z wysoka w odmęty, pełna wiary, że:

a) serce nie szklanka,

b) wszyscy ludzie są dobrzy,

c) nie może stać się jej krzywda,

d) w razie czego na brzegu czuwa umięśniony ratownik.

I tak właśnie było. To znaczy z tym ratownikiem. Sama z niektórych skoków nigdy nie wyszłaby cało. Wierzcie mi, znam sytuację. A tymczasem zamiast dramatów ma co opowiedzieć wnukom. Chociaż raczej tego nie zrobi, cenzura nie puści. I słusznie.

Śniło się wam kiedyś, że topi się ktoś bliski?

Takie sny świadczą o wielkiej trosce lub zaniepokojeniu o tę osobę. I choć to tylko sen to ci, którym się przytrafił wiedzą, jak może paraliżować. Bo zazwyczaj nie śnimy o wyłowieniu. Machamy rękami, wołamy, a znajoma twarz chowa się pod taflą wody. Nie można dosięgnąć, chwycić za rękę, złapać oddechu za tamtego.

Zbudzona własnym krzykiem uspokajam siebie modlitwą do Aniołów. Mojego i osoby, o której śniłam. Żebym umiała pomóc. Żeby czuwał nad bliskim. Żeby nie dopuścili krzywdy. I naprawdę – nie dopuszczają.

Anioły od orków

Więc nie trzeba się martwić, dzieci. Bo wasze Anioły czuwają. To Stróże. Są przy Was zawsze i nigdy nie śpią, nawet jeśli rodzice zasnęli. Więc żeby nie śnili się orkowie… Żeby, jak na tym starym obrazku u cioci, chłopiec z dziewczynką bezpiecznie przeszli przez dziurawą kładkę… Żeby mama miała pewność, że ktoś silniejszy od niej jest przy was… Żebyście wiedziały, że nigdy nie zostajecie same… po zmroku prosimy ich razem o pomoc. Mama, Tata, Syn i Córka. Rano, wieczór, we dnie, w nocy.

Related Posts

2 komentarze

  1. Dariusz Bartocha
    24 marca 2014 at 01:05 Odpowiedz

    Tak są Anioły i anioły – moje te pisane przez małe „a” są „zielone” 🙂 Z a-Aniołami świat wygląda zupełnie inaczej, wtedy naprawdę można być szczęśliwym i optymistycznym 🙂

Leave A Comment