• poniedziałek , 11 Grudzień 2017
TAK, TO TWÓJ POKÓJ, ALE…

TAK, TO TWÓJ POKÓJ, ALE…

Jak skończyć to zdanie, by dać dziecku prawo do własnej przestrzeni w domu i równocześnie nie skazywać się na brak wpływu, w jakim ona jest stanie?

Idę o zakład, że widzieliście chociaż jeden film, w którym ktoś kreśli wokół siebie magiczny krąg- krwią, solą, kredą czy co tam miał pod ręką. Mniej więcej to samo robi nastolatek ze swoją przestrzenią, którą szczęśliwcy (ja miałam pokój do spółki z dwójką rodzeństwa) nazywają WŁASNYM POKOJEM. „Spoko”, myślicie, „Nasze dzieci też będą miały takie prawo. Jak będą miały tam syf, to już ich sprawa”. I super. A teraz wyobraźcie sobie, że próbujecie wejść do pokoju swojego nastolatka. Uchylacie drzwi i… dalej nie wejdziecie, bo krzesło, ciuchy, plecak i cośtam skutecznie je blokują. „Może byś tu trochę ogarnął?”, rzucacie odchrząkując rosnący gniew. „To mój pokój i może wyglądać jak chcę, sami tak mówiliście!”, słyszycie w odpowiedzi. Jak szybko zagotuje się w Was krew?

Własny pokój – to się teraz zaczyna wcześniej.

Z moich obserwacji wynika, że coraz częściej stawiamy w tym kręgu coraz młodsze dziecko. Własnymi rękami. Nic w tym dziwnego! Statystycznie lepiej nam się wiedzie i mamy mniej dzieci. Można więc założyć, że częściej niż nasi rodzice nam, możemy zapewnić dzieciakom osobne pokoje. Chcemy, żeby były tam samodzielne, swobodne i kreatywne. I aby czuły się za nie odpowiedzialne. Mówimy więc „to twój pokój, kochanie”. To jak wobec tego sprawić, by po latach

sprzątały tam, nawet jak nie chcą?

Bo, tu mała prywata, ja nie wyobrażam sobie, że mój wpływ na ład w naszym domu kończy się za granicą drzwi pokojów dzieci. Nie dlatego, że „ja tak chcę”, albo mam większe prawo niż one. Ale dlatego, że czuję się odpowiedzialna za stan naszego domu i ponieważ do takiej odpowiedzialności WYCHOWUJĘ nasze dzieci. A to proces, w którym one m.in. muszą dowiedzieć się co i jak należy robić. To się, oczywiście!, dzieje przez obserwowanie mojego zachowania, ale przecież nie tylko. Jeśli macie inne zdanie i np. wolicie tzw. większą swobodę- nie czytajcie dalej. Ale jeśli Wasze stanowisko jest podobne do mojego, to zapamiętajcie to zdanie:

Tak, to twój pokój. Ale nasz dom.

A skoro jest NASZ, to WSZYSCY  musimy czuć się w nim dobrze. I ustalmy pewne zasady.

I reszta należy do wspólnych uzgodnień. W który dzień robi się generalny porządek? Co to znaczy „porządek”? Jakie są Wasze, rodziców, oczekiwania i potrzeby w tym zakresie a jakie Waszych dzieci? Jak możecie je ze sobą pogodzić? To jest superważny element wychowania do życia w społeczeństwie– poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne, podział obowiązków i ich realizacja, szacunek wobec własnych i cudzych potrzeb, negocjacje i ustalenia.

Do tego wszystkiego się WYCHOWUJE, a to oznacza PROCES. Jeśli nie zaczniecie od początku, to zapewniam Was z własnego doświadczenia, że odkręcanie sprawy, wymaganie sprzątania, gdy dotąd tak nie było- boli. Boli, jak cholera, dzieci i dorosłych.

A żeby uczyć dziecię od początku, jak się sprząta, nagrałam Wam mały instruktaż. Dlaczego to nie jest łatwe, o czym trzeba pamiętać oraz 5 kroków, jak się za te porządki z maluchem zabrać. Bierzcie i… sprzątajcie 😉

 

Related Posts

Leave A Comment