• wtorek , 12 Grudzień 2017
PODZIEL SIĘ MĘŻEM, CZYLI DLACZEGO WCALE NIE TRZEBA

PODZIEL SIĘ MĘŻEM, CZYLI DLACZEGO WCALE NIE TRZEBA

Wyobraź sobie coś dla Ciebie cennego. Mąż albo żona? Portfel? Samochód? Komputer? A teraz daj mi to. Oj, na trochę. Przecież TRZEBA się dzielić.

Jeżeli w tym momencie pomyślałeś*: „no dobra, słabo się z tym czuję, ale przecież trzeba”, to wygląda na to, że masz bardzo niejasno zakreślone własne granice, albo że wcale ich tam nie ma. Z jakiej racji ktoś obcy mógłby oczekiwać od Ciebie podzielenia się czymś ważnym tylko dlatego, że jego zdaniem musisz to zrobić? Jest bunt? Jest opór? Jest poczucie absurdu? No proszę, a ile razy powiedziałeś dziecku „no daj mu to, trzeba się dzielić, kochanie”?

To muszę czy nie muszę?

Trzeba się dzielić. Słyszałam to tysiąc razy w mojej pracy i za każdym razem reaguję wysypką. Jakoś nie mogę uodpornić się na ten skrót myślowy. Skrót, bo zdaję sobie sprawę, że większości rodziców wcale nie chodzi o to, że zawsze i bezwzględnie dziecko musi umieć dzielić się z innymi. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy właśnie tego od młodych oczekiwali, skoro równocześnie tak wielu dorosłych podkreśla, jak ważna jest dla nich asertywność pociechy. „On w ogóle nie umie o siebie zawalczyć, jak mu ktoś w piaskownicy odbierze foremkę to stoi i patrzy jak ta Sierotka Marysia. Albo płacze”. No to jak w końcu? Trzeba się dzielić czy można stanąć okoniem?

Są rzeczy, którymi podzieliłbyś się bez problemu. Masz tego dużo, albo nie jest zbyt ważne, albo dawno już tego nie używałeś. Ale istnieją takie przedmioty, które są zbyt cenne, by ich użyczać, albo właśnie są w centrum Twojego zainteresowania. OK, teraz czytasz ten tekst na jakiś komputerze, prawda? Podchodzi ktoś obcy, przesuwa ekran ku sobie, zmienia stronę mówiąc: „daj na chwilkę, bo muszę coś sobie sprawdzić”. Przyjemne uczucie? Jak tam Twoje granice?

Chcemy, żeby nasze dzieci nie były małymi (a potem dużymi) egoistami, lecz aby umiały dzielić się z innymi. Dlaczego? Bo to ważna umiejętność. Bo jest miło, kiedy ktoś dzieli się z nami. Bo to fajne uczucie, kiedy umiem dać coś od siebie. Bo można sprawić komuś radość. Bo jeśli ja się podzielę to jest duża szansa, że ktoś podzieli się ze mną. Dlaczego nie słyszę takiej argumentacji od rodziców? Przecież oni to wiedzą, oni to czują! A może myślą, że dzieci nie zrozumieją? No to uświadamiam Państwu, że zrozumieją wszystko, co zechcecie im wytłumaczyć z szacunkiem dla ich uczuć.

Błogosławiony bunt

Może to jego symboliczny mąż albo żona? Może niby-samochód lub komputer? Może to jedna z tych cennych rzeczy, których jego zdaniem nie można oddać za żadne skarby. Co z tego, że moim rodzicielskim zdaniem to nic specjalnie ważnego? Skoro to nie ja się buntuję, lecz dziecko, to dobrze byłoby popatrzeć na sprawę jego oczami. I bez zmuszania. KAŻDY ma prawo odmówić.

Dzieci nie będą postępowały zawsze tak, jak tego chcemy. A na pewno zbuntują się, jeśli będą czuły, że tego potrzebują. Czy to nie wspaniałe? Ilu dorosłych straciło umiejętność mówienia „nie”, kiedy ktoś powinien ten sprzeciw wreszcie usłyszeć?! Ile razy robiłeś coś wbrew sobie czując, że zadaje się gwałt Twojej wolnej woli? Dziecko nie polubi dzielenia się, jeśli będzie czuło się właśnie w ten sposób. I Bogu dzięki!

Masz lub znasz jakieś dzieci. To inteligentne istoty, które potrzebują uszanowania ich potrzeb, rozumnego wyjaśnienia potrzeb innych ludzi, racjonalnych wyjaśnień zasad panujących w społeczeństwie. Traktujmy je w taki właśnie sposób, bo to dobrze i umiemy to robić.

*używając rodzaju męskiego mam na myśli Człowieka- kobietę i mężczyznę. To takie moje małe feministyczne wyjaśnienie 🙂

Related Posts

2 komentarze

  1. Joan Kołodzieje
    21 stycznia 2014 at 16:52 Odpowiedz

    Fajne Aga, mam tez takie przemyślenia. Jesli pozwolisz podzielę się z mojego podwórka. Alka bawi się ze swoim gościem ( córka koleżanki) u nas w domu, nagle słyszę stanowcze „Nie” mojego dziecka i zaraz krzyk koleżanki ” trzeba się dzielić !” i widze jak koleżanka wydziera zabawkę mojej Ali. Na co Ala mówi ” mamo Mia mówi że trzeba się dzielić, dziwne, przecież nie trzeba , tylko kiedy chcę, a ja teraz nie chcę ” :). To było jakiś rok temu, miała wtedy 3 latka. Bardzo mnie cieszy taka postawa mojej córki , tego dla niej chce a nie nakazów i poczucia że ona je bezrefleksyjnie wykonuje. Sytuacja druga : Ala nie chce pożyczyć drugiej koleżance( sąsiadce z którą się często widuje) swojego hula hop do domu, koleżanka w płacz i krzyczy do Ali ” już nigdy Ci nic nie pożyczę słyszysz!”. Alusia na to dojrzale odparła – rozumiem. Znów radość mnie rozpierała jak potrafi mimo gróźb stać za swoim zdaniem, jak czyjeś konsekwencje jej nie przerażają i to co jest dla niej ważne jest po prostu ważne. 🙂 pozdrawiam

Leave A Comment