Nadchodzące Wydarzenia

Live o relacji Mamy i Taty

Język to zwodnicza sprawa. Mamy w głowie to, co chcemy powiedzieć. Wypowiadamy to. Druga strona to słyszy uszami. A potem odtwarza sobie w głowie. To oznacza, że po drodze mniej więcej 4 razy może dojść do błędnej interpretacji, niezamierzonej pomyłki. To co, w takim razie nic nie mówić?!

To dobre „poczucie winy”.

Musimy umówić się na jedną rzecz- ściągamy te okulary. Te, przez które widzimy temat w zachwianych proporcjach, patologicznie. Gdzie wyrzuty sumienia służą do manipulacji, kontroli i trzeba się z nich leczyć. Zobaczmy raczej rodzinę- emocjonalnie zdrową, dbającą o relacje, bezpieczną. Taką, jaką chcemy tworzyć.

Wywrócona kanapa.

A gdyby tak na złość wszystkiemu co oczywiste, zadawać sobie zawsze jedno przekorne pytanie? I z uporem maniaka szukać dowodów przeciwko temu, co się wie? Trudne. Genialne.

O tym, jak się uczę beztroskiego siedzenia na gruzach.

Większość „końców” w życiu to równocześnie jakieś „początki”. Chyba, że w istocie to jest koniec życia. Wówczas dla określonych osób początek czegokolwiek (i gdziekolwiek) wygląda zgoła inaczej. Pojęcie planu pokazuje środkowy palec, a przyszłość? Przyszłość nic nie robi, przecież w gruncie rzeczy jej nie ma. Jest jedno. I to cholernie na pewno. Jest odarte z frazesu: TU I TERAZ.