• środa , 26 Wrzesień 2018
LUDZKA RZECZ. #LEPSZYPORÓD

LUDZKA RZECZ. #LEPSZYPORÓD

Cud narodzin czy dramat upokorzenia? #lepszyporód należał mi się też za drugim razem. Dlatego chromolę tabu. Walczę o swoje. I o Wasze.

Poród numer 1

Warszawa 2009. Szpital państwowy. W sumie 12 godzin, w szpitalu 7. Jednoosobowa sala Wiśniowa, za którą wówczas trzeba było dopłacić. Drabinki, wielka piłka i wanna w pokoju. Póki się dało, położna namawiała na drabinki.

Na skurczu kucaj, my ci pomożemy wstać… Sięgnij ręką, dotkniesz już główki… A tym brudem to się nie przejmuj, ludzka rzecz przy porodzie…

W rodzeniu przychodzi taki moment, gdy człowiek czuje, że umiera. Tak serio serio. Podobno to po to, żeby zmęczony organizm zmobilizować do ostatniego wysiłku, w końcu instynkt przetrwania jest najsilniejszy. Ja czułam, że umieram. Pomyślałam wtedy, że o dziecko jestem tutaj spokojna, siebie muszę jeszcze uratować. Kazała krzyczeć, by otworzyć siebie. Nie sądziłam, że można wydawać z siebie tak zwierzęce dźwięki.

Poród siłami natury, w niedziałającym już znieczuleniu, z dopompowaną oksytocyną. W wybranej przeze mnie pozycji. W półmroku, ze światłem tylko dla potrzeb położnej. Z muzyką w tle. Z „niech pan zdejmie koszulę i przytuli dziecko do nagiego ciała”, kiedy mnie cerowano.

Poród numer 2

Łódź 2011. Szpital państwowy. Niecałe 3 godziny od obudzenia się w domu aż do narodzin. Akcja pędziła jak szalona, ale musiałam wypełnić papiery, napisać np. gdzie w ciągu ostatniego pół roku korzystałam z usług fryzjerskich. Nie ma zmiłuj. Wiadomo, w nocy to się śpi a nie dzieci rodzi, za karę nikt tu się nie będzie rozczulał.

Leżąc na plecach nie mogłam oddychać, ale położna nie zgodziła się na pozycję boczną. „Ale poprzednim razem tak rodziłam!”. Pozwoliła na chwilkę się przekręcić. A potem postanowiła samodzielnie przyspieszyć poród, zbliżał się koniec jej zmiany.

IMG_1623
zdjęcie wykorzystane przez inicjatywę #lepszyporód

Umierałam inaczej. Ze wstydu, z niemocy wpłynięcia na to, co się ze mną dzieje i co ze mną robią. Z żalu, że odebrali mi takie cudowne doświadczenie, jakie miałam poprzednim razem. Ale po cichu, bo bałam się, że rozgniewam położną.

Moje pierwsze dziecko miało 62 cm długości i ważyło prawie 5 kg. Drugie 55 cm i prawie 4 kg. Z pierwszego porodu zapamiętałam przede wszystkim wybuch endorfin łagodzący wszelki ból po porodzie giganta. Z drugiego- ciekawską salową zaglądającą do otwartej na oścież sali, gdzie leżałam przywiązana do porodowych strzemion. I białe kafelki na każdej ścianie.

#LEPSZYPORÓD jest po to, by przełamać tabu, nazywać rzeczy po imieniu teraz, by na sali porodowej równie mocno komunikować swoje prawa. Abyśmy nauczyli się- matki i ojcowie- wymagać oczywistości. Czasem też po to, by otrzymać wsparcie i zrozumienie. Każda z nas ma swoją historię. Niektóre dopiero ją napiszą. Możemy pomóc im, żeby było lepiej.

#LEPSZYPORÓD na Facebooku

LEPSZYPOROD.PL – podpisanie petycji nic Cię nie kosztuje.

Related Posts

Leave A Comment