• czwartek , 22 Październik 2020
CHCĘ MIEĆ WSZYSTKO

CHCĘ MIEĆ WSZYSTKO

Mam problem z marzeniami- zawsze zakładam, że ich realizacja jest tylko kwestią czasu. W dodatku chcę mieć wszystko, o czym marzę. I nie zamierzam z niczego rezygnować.

Słyszałam plotki, jakoby snucie marzeń było zajęciem zarezerwowanym dla młodszych od nas. Podobno spore grono osób po trzydziestce porzuciło taki dziecinny sposób myślenia i zajęło się czymś pożyteczniejszym i możliwym do urzeczywistnienia. Ogromnie im współczuję. Była kiedyś taka piosenka,w której „telewizor, meble, mały fiat- oto marzeń szczyt”.

A teraz? Plazma, BMW i jest po co żyć? To ja dziękuję. I zapraszam na moją planetę.

Chcę mieć wszystko. Ty pewnie też.

To znaczy w skrócie: dom, rodzinę, przyjaciół, fajną pracę.

Dom z klimatem dokładnie takim, jak to sobie wymyśliłam.

Rodzinę, dla której mam czas i w której panuje określona atmosfera.

Przyjaciół, do których zawsze mogę się zwrócić o wsparcie.

Pracę, dobrze płatną i pozwalającą na rozwijanie umiejętności i zainteresowań. Żadnych ośmiu godzin dziennie i krótkiego urlopu raz w roku.

Tylko spróbuj mi tłumaczyć, że nie mogę, że się nie da. Normalnie gniew Matki Ziemi!  Albo, że muszę pójść na kompromis, coś dać, coś oddać. Mam ochotę na wszystko! I chociaż gdzieś pod skórą i na podstawie doświadczenia już widzę, że to niezupełnie tak można, nie przyznam tego głośno. Wolę poczucie nieograniczonych możliwości.

Jedna ważna kwestia- PRECYZJA.

Myślę o marzeniach, które są prawdziwym odbiciem wewnętrznych potrzeb. W skali 1:1.  Kiedy marzysz np. o znalezieniu partnera życiowego, ale w rzeczywistości jest Ci on potrzebny do podbudowania samooceny, albo znalezienia się w jakimś gronie, albo zastąpienia nim kogoś lub czegoś, albo jeszcze z jakiegoś innego powodu, to tak naprawdę nie chodzi Ci o miłość. Więc niby dlaczego Ty sam/ Bóg / wszechświat miałby pomóc Ci w realizacji tego marzenia? Przecież nie jest prawdziwe! Jak to powiedział jeden z moich autorytetów-

trzeba zajrzeć pod spód.

Zwątpić w tę wiedzę o swoich potrzebach i zadać sobie pytanie: ale naprawdę o to mi chodzi? Naprawdę? Kiedy już dokopiesz się do samego dna, zobaczysz co tam jest i zaspokojenie tej potrzeby stanie się Twoim prawdziwym i świadomym marzeniem, kiedy powiesz głośno „CHCĘ” to,wierz mi!, tak będzie. I nie kiwaj głową, że to takie gadanie. Pisze Ci to żywy przykład.

Mam w głowie listę marzeń. Sporo już na niej ‚ptaszków”, wiele udało się odhaczyć. Mam, zrobiłam, jestem na dobrej drodze do… Nie rezygnuję z niczego, pozwalam jedynie na rozrzut w czasie, ponieważ z tym, że nie mogę mieć wszystkiego naraz już się pogodziłam. Są sprawy wymagające dojrzewania, docierania się. Zgoda, niech będzie. Mam nadzieję, że Ty też wiesz, czego potrzebujesz i o tym właśnie marzysz. Jeśli jednak przycinasz wszystko na miarę tzw. możliwości, to albo nazwij to jakoś inaczej, albo zacznij marzyć naprawdę, świadomie i z głębokości. Żeby zaczęło się wreszcie spełniać.

 

Related Posts

4 komentarze

  1. dziewczynka
    18 stycznia 2014 at 14:28 Odpowiedz

    Przeczytałam dopiero kilka tekstów i właściwie pod każdym chciałabym zostawić jakiś ślad, tak jak te teksty zostawiły ślad we mnie. Cieszę się, że Cię spotkałam. Będę wracać.

  2. Joan Kołodzieje
    16 stycznia 2014 at 00:13 Odpowiedz

    dzięki za tego posta, naprawdę mi się podoba. 🙂 Nie chcę pisać że mam tak samo bo „ptaszków ” mam na pewno mniej niż Ty. Natomiast mam tak samo jeśli chodzi o marzenie , nie wiem czy kojarzysz kiedys Szustak czytał modlitwę bezczelną leciała tak ( strasznie mi się podoba) „Zwracam się z uprzejmą prośbą o przyznanie mi wszystkiego. Sądzę, że
    w brew pozorom wcale nie przeszkodzi, aby inni też otrzymali wszystko,
    jeśli tylko poproszą, więc nikomu nie chcę zabierać. Przyznam się
    jednak, że nie mam żadnych najmniejszych argumentów, dlaczego miałbym
    to wszystko otrzymać. Co więcej intencje moje nie są czyste. A powody,
    dla których pragnę otrzymać wszystko są prawdę mówiąc trochę
    podejrzane. Jedyne, co mam na swoją obronę to to, że niczym innym, niż
    wszystkim się nie zadowolę. No i jeszcze dopóki tego wszystkiego nie
    dostanę, dopóki nie będzie mi to wszystko przyznane , będę niepokoić
    Tego, od którego wszystko zależy, podaniami i odwołaniami. Do skutku.
    Nadmieniam, że nie interesuje mnie wcale, ile trzeba za to wszystko
    zapłacić.”

  3. Colombo
    15 stycznia 2014 at 22:20 Odpowiedz

    Marzenia się spełniają. Kilka już mi się spełniło, za każdym razem staję po środku nich i pada pytanie/refleksja : „Spełnione. No i co, teraz? No i co dalej?” To końcowe pytanie trochę zabija pęd do realizacji kolejnych. Może lepiej sobie nie zadawać pytań po realizacji marzenia ?

Leave A Comment