• wtorek , 20 Październik 2020
CO TY MI TU WRZUCASZ?

CO TY MI TU WRZUCASZ?

To, co widzę na moim Facebooku to skarby i śmieci innych ludzi. Coraz więcej śmieci, niestety.

Przychodzą do Ciebie ponaglenia od Fejsbunia, co by zaległości nadrobić, bo z obiegu wypadłeś? Nie wiesz, co słychać u reszty twojego świata i on dlategoż runąć zaraz może? Nie. Do mnie też już nie. Przecież fantastycznie gospodarujemy czasem i w naszym pracowitym dniu potrafimy znaleźć masę chwil (chwil tylko, prawda?) na zerknięcie, cóż tam nowego na Fejsie. A szit często taki, że aż oczy bolą. Czy u mnie tylko?

Mój drogi znajomku z Facebooka

Mnie naprawdę interesuje, co u Ciebie. Inaczej nie przyjęłabym zaproszenia do ekskluzywnego grona Twoich znajomych, albo nie wysłałabym Ci własnego do osobistej śmietanki towarzyskiej. A jednak Twoje błyskotliwe produkcje rujnują czasem moją wiarę w świeżość tejże.

Wiesz, co mnie najbardziej osłabia? Liche jakościowo zdjęcia Twojego dziecka, pupila, meblościanki, niedzielnego obiadu. Samojebki z tłem równie ważnym co niewidocznym. Albo te wiele mówiące zdania w stylu: „ojej”, „no nie mogę”, „mam dość”. Banalne myśli o przyjaźni lub miłości, wypisane złotymi zgłoskami na fototapecie ubogaciłby, gdybyśmy mieli po trzynaście lat. Reklamy gier (niech Cię Bóg broni przed wysyłaniem mi zaproszeń), którymi zabijasz czas wyprowadzają mnie z równowagi.

Ja rozumiem, że jest wolność, możesz wrzucać, co chcesz, a ja nie muszę tego oglądać. Skarbie, przyznaj jednak, że Ty piszesz do kogoś. Gdyby tak nie było, nie wysyłałbyś tego w świat swoich kilkuset znajomych. Do mnie też. Czego oczekujesz? Akceptacji? Współczucia? Potwierdzenia? Potrzebujesz emocjonalnej defekacji w miejscu publicznym? Bo wiesz, Internet to miejsce publiczne jest. I Ty się pod swoim dziełem podpisujesz obiema rękami. „I śmieszno, i straszno”, co?

Póki nie skompromitujesz się w sposób nie rokujący poprawy, nie wyrzucę Cię z mojego grona znajomych. Bo Ty naprawdę mnie ciekawisz. Ubogacają mnie perełki wyszperane przez Ciebie w necie. Fantastyczne zdjęcia, odkryta muzyka, oryginalny filmik, poruszający tekst. Sama ich nie znalazłam. Twoje autorskie, piękne zdjęcia rzucają mnie na kolana. Potrafisz wrzucić rano taki komiks, z którego cały dzień się śmieję. Zaskakujące wydarzenia z prywatności, którą chcesz się ze mną podzielić, sprawiają, że myślę o Tobie. Ciekawe spostrzeżenia budzą moje neurony i emocje. Dziękuję Ci za nie. Bardzo szczerze i z głębi mojego konstruktywno-krytycznego serca.

Zatem proszę, trzymaj fason, ok?

Related Posts

3 komentarze

  1. Aga
    25 maja 2014 at 11:11 Odpowiedz

    ja niestety musiałam połowę znajomych odsubskrybować, gdyż kolejne powiadomienia o pseudo wydarzeniach w ich życiu męczyły mnie już okrutnie, a pikający co chwilę telefon doprowadzał mnie do szału 😉 Serio, ogłady nabierzcie drodzy fejsbukowiecze!

  2. Gosia Sz.
    19 maja 2014 at 15:12 Odpowiedz

    Osobiście też nie lubię połowy wpisów i fot które niektórzy wrzucają, ale po prostu nie wchodzę na nie, omijam, nie lajkuję. Uważam jednak, że mogą wykorzystywać swoje konto jak tylko chcą – bo jest ich.

    W sumie nie chciałabym, żeby ktoś mi dyktował czego mam nie wrzucać bo on nie chce tego czytać/widzieć, dlatego też akceptuję to co inni zapodają, a co sobie pomyślę to moja sprawa:)

    Dla mnie FB jest miejscem, gdzie przechowuje foty, które potem poprzez program połączony z FB mogę wywoływać, lub robić książki, FB zachowuje chronologię co też jest dużym plusem.
    Rodzinka moja (cała daleko ode mnie) może sobie wejść i zobaczyć zdjęcia np. swojego kochanego wnuka.
    A że w znajomych mam nie tylko rodzinę i żeby nie zamęczyć zdjęciami, od czasu do czasu wrzucam coś co wg mnie jest ciekawe i może kogoś też zainteresuje.

  3. Karola
    19 maja 2014 at 12:46 Odpowiedz

    No cóż, ja od kiedy mam internet w telefonie, tak na fejsa wchodzę pare razy dziennie. Już to mechanicznie wychodzi. Na szczęście nie mam zainstalowanego instagramu….

Leave A Comment