• wtorek , 11 Grudzień 2018
CZY TY TEŻ POTRZEBUJESZ CZUĆ SIĘ NIEZBĘDNA?

CZY TY TEŻ POTRZEBUJESZ CZUĆ SIĘ NIEZBĘDNA?

Kobiety, które muszą być niezbędne. Dzięki temu wiedzą, że jest dla nich miejsce na ziemi, ich życie ma sens a zmęczenie jest wzniosłe i ofiarne. Kobiece takie.

Jestem przekonana, że znam sporo kobiet, których poczucie spełnienia się zależy od tego, czy czują się potrzebne. I nie chodzi o szlachetną oraz pozbawioną drugiego dna chęć służenia innym. To raczej- nierzadko skrywane przed sobą- upewnianie się, że inni sobie beze nich nie poradzą. A to drugie dno, to jest egoizm, proszę pani. I on wykorzystuje ludzi do własnych celów.

CHŁOPINA SAM RADY NIE DA

Narzekamy na męskie nieogarnięcie podstawowych tematów, niezaradność życiową w kwestiach, w których od zarania dominujemy my- kucharki, sprzątaczki, nianie. Wywracamy oczami, załamujemy nad chłopami ręce i… podwijamy rękawy. Bo gdyby nie my, to oni zginęliby w otchłani gospodarstwa domowego.

Przed Wielkanocą ona, lat 50, spotyka koleżankę. Klasyczna wymiana uwag na temat przedświątecznego zagonienia. Kurze, zakupy, okna… A nie, okna nie, bo koleżance te okna myje pan Mąż. Pani podziwia, chwali robotnego mężczyznę. Ona nie ma tak dobrze. Co prawda syn proponował, że przyjedzie, pomoże. Ale niech się chłopak nie męczy, dość ma swojego.

Taki syn to nie jest standard, proszę pani. Bo jak się chłopca wyręcza, nie uczy współuczestnictwa, nie zaprzyjaźnia z domowym dżenderem, to mu potem do głowy pomoc nie przychodzi. Ale serio- NIE PRZYCHODZI. Trochę jak z mężem.

Nie znoszę frazy o wychowywaniu faceta. To protekcjonalne i gdyby mój mąż ogłosił, że mnie sobie wychowuje, srogo by tego pożałował. Zgadzam się jednak co do faktu, że bez angażowania kohabitanta w prace domowe, można nie doczekać się jego inicjatywy. On przecież jest synem swojej matki. Steranej, zmęczonej i bardzo niezbędnej.

Rak żony był dla niego ciosem tak silnym, że płacze, gdy o tym opowiada. Ona o wszystko dbała, spędziła całe małżeńskie życie w domu, podczas gdy on pełnił funkcje jedynego żywiciela rodziny. A teraz jest sam i ugotować to on sobie może najwyżej herbatę. Znowu płacze. Mówi, że jeśli ona umrze, to on sobie życie odbierze.

Złota rada otrzymana w posagu od mojej mamy – nie wyręczaj męża w domowych obowiązkach. No chyba że zachodzi wyższa konieczność. Nie udowadniaj, jaka jesteś multizadaniowa. Po kłótni nie pokazuj, że masz go gdzieś i jesteś samowystarczalna. Nie dostaniesz oczekiwanych wyrazów uznania i podziwu. Nie będzie skruchy i wyciągania szmaty z Twoich delikatnych dłoni. Skoro dłonie ogarniają temat to git, przejdźmy do następnego punktu programu. Kto widział pilota od telewizora?

Znam takie małżeństwo. Oboje wieczorem padają na twarz ze zmęczenia. On pada przy stole czekając aż po wspólnej robocie ona poda mu kolację. Zrobi mu herbatę. Zbierze naczynia i pozmywa. Ona pada dwie godziny później. Zasypia w ubraniu. Czasem zostaje już tak do rana.

Ale jak bez poświęcania się wymalować sobie szlachetny autoportret? Jaka z Ciebie pani domu, jeżeli pomiędzy budzeniem dzieci do przedszkola a malowaniem sobie urody przed pracą, nie zrobisz mu kanapek do fabryki? Co wtedy? Skoro lubisz tak dbać o niego to super, wilk syty i owca cała. Mam tylko pytanie- jak on da sobie radę jeśli, dajmy na to, złoży Cię gorączka? No chyba, że obowiązek podniesie Cię z łóżka nawet przy 40 stopniach Celsjusza. Wiem wiem, niektórym w głowie nie mieści się inny scenariusz.

MAM ZŁE WIEŚCI, PROSZĘ PANI.

Nie ma ludzi niezastąpionych. I jeśli obwody przepalą się ze zmęczenia, to będziesz zepsuta i grozi Ci wymiana. Jeżeli zajeździsz swój umysł i ciało w celu udowodnienia sobie własnej niezbędności, to się zepsujesz. Albo będziesz nudna. Może nawet gderać będziesz o tym, jak bardzo poświęciłaś siebie i jak straszliwie jesteś niedoceniana. A wtedy nawet ja przeprowadziłabym wymianę. Dla higieny.

A teraz wyciągnij kartkę papieru, albo jeszcze lepiej- przeskrolluj poniżej do okienka z komentarzem. I wypisz 2 rzeczy, które Twój mąż, partner, albo współspacz może robić za siebie sam. I niech to robi od dziś. Bez tego też będziesz ważna, potrzebna i wyjątkowa.

Related Posts

6 komentarzy

  1. Ela
    20 kwietnia 2015 at 21:49 Odpowiedz

    Przed zatyraniem się na śmierć uchroniło mnie wrodzone lenistwo i koleje małżeńskiej historii. Życie samo wyregulowało co kto robi, choć są rzeczy, których nie ceduję, bo skończyłyby się katastrofą

  2. Piotr
    20 kwietnia 2015 at 21:38 Odpowiedz

    Jako współspacz i partner mogę i potrafię: zrobić pranie, ugotować krupnik, rozklepać schabowego, odkurzyć,pościelić łóżko, kupić mięso i warzywa na niedzielny rosół, pójść z dzieckiem do lekarza i wiele innych rzeczy. Trochę wiary w nas mężczyzn 😉

    • Agnieszka Rogala
      21 kwietnia 2015 at 21:36 Odpowiedz

      Piotrze, toć ja właśnie ową wiarę wyznaję i chętnie przywróciłabym ją „zarobionym” kobietom. Chyba, że Ty do nich właśnie pijesz 🙂

  3. Kilkuetatowa Mama
    20 kwietnia 2015 at 08:23 Odpowiedz

    tak, ja juz wprowadzilam to w zycie. Na poczatku byl bunt na statku, ale konsekwencja zachowania sie oplacila 😉 Duzo rozmow, czasem wygladajacych jak praca u podstaw 😀 Pozdrawiam!

Leave A Comment