• poniedziałek , 18 Czerwiec 2018
JAK KRYTYKOWAĆ I KORYGOWAĆ- DZIECI I DOROSŁYCH?

JAK KRYTYKOWAĆ I KORYGOWAĆ- DZIECI I DOROSŁYCH?

Oczywiście można wprost, bez ogródek, bez znieczulenia. I równocześnie bez efektu, bez skutku, bez zmiany. Ale da się też inaczej.

Po pierwsze musisz wiedzieć, czy zwracając komuś uwagę, krytykując, zależy Ci na faktycznej zmianie, czy na tym, żeby sobie ulżyć. Bo może coś wkurza Cię od dłuższego czasu i ciężko już trzymać język za zębami? Albo masz już tak strasznie dość, że zaraz eksplodujesz? Tysiąc razy powtarzasz i nic? Wszystko to rozumiem.

Ale czy liczysz się z ryzykiem?

Jeśli zaatakujesz, druga strona będzie się bronić, a nie zmieniać. Jeśli przegra to też nie oznacza Twojego sukcesu. Jestem przekonana, że nawet jeśli zmieni swoje zachowanie, to tylko przy Tobie. Żeby uniknąć nieprzyjemności. Ale w środku będzie rósł ruch oporu. Masz ochotę na to, by ktoś fantazjował o tym, jak dziurawi Twoje zdjęcie ostrymi rzutkami?

Tak, to dotyczy zarówno dziecka, któremu przecież tysiąc razy już delikatnie zwracałeś uwagę, że ma bałagan w pokoju, jak i dorosłego, który wciąż zostawia w zlewie nieumyte kubki po kawie.  A propos kawy…

Latte macchiato. Delikatna piana, gorzka kawa i trochę słodyczy. Łatwo ją przyrządzić, potrzeba tylko właściwej kolejności. I spokoju. Zupełnie jak z krytyką, od której nikt nie ucieka. Którą da się wysłuchać i nawet skorzystać ze wskazówek krytykującego. Chciałbyś tak umieć?

No to tu masz wskazówki- jak zrobić latte macchiato i skuteczną krytykę:

Ściskam czule i życzę powodzenia!

Ps. A co z tą kawą? Czy jednak herbata? 🙂

Related Posts

8 komentarzy

  1. An Na
    23 kwietnia 2016 at 18:55 Odpowiedz

    Bardzo obrazowe przekazanie tematu:) Mój mąż powinien się od Ciebie Agnieszko uczyć komunikacji, bo chociaż zapewne na różnych szkoleniach pracowniczych miał tzw metodę kanapki, to nie ma to niestety przełożenia na życie codzienne;)

    • Agnieszka Rogala
      24 kwietnia 2016 at 18:05 Odpowiedz

      To od teraz powinni uczyć zamiast metodę na „kanapkę” to metodę „caffee latte”. By Agnieszka Rogala 😉

  2. Anna
    21 lutego 2016 at 13:12 Odpowiedz

    Bardzo mi się ten odcinek podoba:) Dzisiaj zastosowałam może nie do krytyki ale żeby synowi „chciało się” dokończyć zadanie domowe:)
    A u mnie od kilku lat króluje kawa gotowana wg pięciu przemian. Nie dodaję do niej mleka, bo mi w tym zestawieniu nie pasuje, ale piję taką jedną dziennie (w ciąży i przy karmieniu piersią też). Jest łagodniejsza od takiej z expresu, nie drażni żołądka. Może i ma mniej kofeiny, ale dla mnie to wystarczająca ilość:)
    Ja robię to tak:
    Do gotującej wody (trochę więcej niż kubek z którego będę piła – bo trochę się wygotuje), wrzucam szczyptę cynamonu, mieszam, potem wg uznania: kardamon, imbir, goździki,gałkę muszkatołową – też po szczypcie (i nie zawsze te wszystkie przyprawy). Następnie odrobinka soli, po zamieszaniu parę kropli cytryny i dopiero teraz sypię kawę (ooło 1-2 łyżeczki). Gotuję około 4-5 minut, odstawiam, żeby opadły fusy i wlewam do kubka. Dosładzam albo syropem klonowym albo miodem.
    Fajne jest to, że ilość i rodzaj przypraw oraz ilość kawy można sobie dowolnie modyfikować i dostosowac do swoich kubków smakowych.
    Polecem do przetestowania:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Agnieszka Rogala
      22 lutego 2016 at 09:27 Odpowiedz

      Zrobiłam 🙂 Właśnie piję w takiej baryłeczce bez uchwytu- cudnie im tak w duecie 😉 Dodałam odrobinę mleka zagęszczonego ale chyba jest to pierwsza kawa, która bez trudu przejdzie mi przez gardło także niezabielona! Dzięki!

  3. Kasia
    16 lutego 2016 at 19:44 Odpowiedz

    Jak kawa 3 razy zawrze – podniesie się i zdjęta z ognia opadnie, wszystkie fusy powinny pięknie opaść. Na wszelki wypadek można przecedzić 🙂
    Yerba jest dobra każda, oby nie „saszetkowa”. I nie ma co się bawić w jakieś rytuały (słowa Cejrowskiego).. Ja parzę „po swojemu” i bardzo mi tak pasuje: do dzbanka z sitkiem 4-6 czubatych łyżek suszu, po jakimś czasie wyjąć 🙂 można zalewać wiele razy, byle nie wrzątkiem.
    Dziękuję! 🙂

  4. Kasia
    12 lutego 2016 at 22:30 Odpowiedz

    Cieszę się, że zaczęła Pani nagrywać vlogi. Ten odcinek zrobił zawodowiec, gratuluję! 🙂
    Co do kawy – uwielbiam macchiato. Ostatnio jednak moje serce skradła kawa po turecku z kardamonem: 2 łyżeczki kawy (najlepiej mielonej w młynku ręcznym) + 2 łyżeczki cukru + 4 ziarna kardamonu + szklanka zimnej wody, 3 razy doprowadzić do wrzenia. Mmmm.. 🙂
    Herbatę kocham na równi, ale yerbę naj! Niestety yerba mate to małe oszustwo. To nie jest herbata i do tego działa jak kawa… Zaparza się ją gorącą wodą, ale zalana zimną też się zaparzy. Jakieś analogie do wychowania? 🙂

    • Agnieszka Rogala
      14 lutego 2016 at 09:09 Odpowiedz

      Pani Kasiu, bardzo dziękuję za tego zawodowca 🙂 A nowym przepisem (jeszcze nigdy nie próbowałam) narobiła mi Pani smaku! Rozumiem, że taką kawę można potem przecedzić, żeby nie było fusów? Czy czekamy aż opadną na dno i pijemy ostrożnie? Z Yerbą chciałam kiedyś poeksperymentować, ale taką prawdziwą, bo podobno te wszystkie pudełkowe to takie niby-Yerby…

Leave A Comment