• sobota , 24 Październik 2020
JAK RADZIĆ SOBIE Z BABCIAMI I DZIADKAMI. MINIMALIZUJĄC FRUSTRACJE.

JAK RADZIĆ SOBIE Z BABCIAMI I DZIADKAMI. MINIMALIZUJĄC FRUSTRACJE.

Jak my mamy poradzić sobie z dziadkami?, pytają rodzice walcząc z własnym poczuciem winy i niewdzięczności. No przecież ta nadwyżka słodyczy, prezentów, łamanie domowych zasad. Jak żyć?

Zanim cokolwiek- współczuję wielu dzisiejszym babciom i dziadkom. Robiąc szpagat pomiędzy przeterminowanym już obrazkiem siwego koka i dzierganego szalika a próbą ogarnięcia nowoczesnego świata swoich wnuczków, można stracić równowagę. Albo dostać skurczu. Nieliczni z nich chodzą do szkół dla dziadków uświadomionych. Niektórzy kombinują, jak to się teraz robi, wszak inaczej już się dzieci chowa. Chylę czoła. Są i ci, którzy nieświadomie, automatycznie kochają słodyczami i samowolką.

Jak my, rodzice ich wnuczków, mamy sobie z nimi radzić?

1. Cudów nie oczekujmy.

Dziadkowie mogą się starać, ale nie muszą. Odebrali inne wychowanie, własne dzieci wyprowadzili na ludzi (czyż nie?) i niekoniecznie widzą sens i cel w zmienianiu reguł. Ponadto dostrzeżenie potrzeby zmiany może wiązać się z refleksją, że samemu po drodze gdzieś się nawaliło, że można było inaczej. Kto lubi dochodzić po latach do takich wniosków, ręka w górę.

2. Nasze domowe zasady nie muszą u nich obowiązywać.

To niepodległy teren, odrębna jednostka. U siebie możemy oczekiwać respektowania naszych zasad (oczywiście zapoznając ich z nimi wcześniej), ale w domu dziadków może być inaczej. Jeśli gra nie toczy się o to, czy na obiad będzie baton zamiast kotleta, to może nie warto się stresować. Nie ma też co martwić się tym, że dziecko będzie miało chaos. Na początku pewnie tak, ale to przecież normalne, że w różnych miejscach obowiązują różne reguły. A gdy usłyszycie „ale u babci to ja mogłem…”, zachowajcie zimną krew i pokarzcie dziecku, jak funkcjonuje świat. „Rozumiem, kochanie. U nas w domu mamy inne zasady i ich się trzymamy”. Krzywdy nie będzie, nawet jeśli trochę frustracji.

3. Dziadkowie to mimo wszystko błogosławieństwo.

I nie chodzi tylko o opiekę nad dziećmi pod naszą nieobecność (za co chwała im i cześć!) ale o wspomnienia. Najczęściej zapewniają swoim wnukom takie, które w ich dorosłym życiu odsączone będą od naszego rodzicielskiego dyskomfortu. Będą za to pełne pobłażliwości, porozumiewawczych spojrzeń, gdy podaje się cukierka tak, żeby mama nie widziała, spraw i zabaw tylko miedzy nimi. Z oddaniem, zaangażowaniem i zachwytem zupełnie innym niż nasze. Takich przynajmniej wspomnień życzę Waszym i moim dzieciom.

Przy następnej wizycie u dziadków moich dzieci znów wkurzę się, że im odpuszczają, dogadzają ponad miarę. Że popełniają masę błędów, porównują dzieci między sobą, naginają nasze zasady. A potem przypomnę sobie, że moje nerwy są… moje. A dzieci mogą widzieć wszystko zupełnie inaczej. Podobnie dziadkowie.

Related Posts

Leave A Comment