• sobota , 14 Grudzień 2019
3 CUDA NA RODZINNYM DNIU DZIECKA

3 CUDA NA RODZINNYM DNIU DZIECKA

… czyli szczęki opad jego organizatorów.

Zima 2018/2019. To miało być niewinne spotkanie po latach dla byłych wychowanków salezjańskich i ich rodzin. Pomysł zorganizowania Dnia Dziecka był luźną propozycją na formułę kolejnego zjazdu. Nie sądziłam wówczas, że przemieni się w inicjatywę, która zaangażuje tyle ludzi, czasu i energii. Że będzie świętem dla dzieci z Domu Dziecka Sióstr Salezjanek, ich przedszkolaków z rodzicami, dzieci i młodzieży z oratorium (świetlicy środowiskowej), byłych animatorów i wszystkich, którzy czują się jakoż z salezjankami związani. Nie spodziewałam się, że przede mną niesamowity, choć bardzo pracowity, czas koordynowania jego przygotowań. I że doświadczymy wspólnie nadzwyczajnych rzeczy, których nie zapomnimy do końca życia.

Ale co ja tu robię?

To chyba będzie łatwiej wyjaśnić na filmie, zatem proszę łaskawie sobie zerknąć 🙂

Może warto udostępnić komuś ten film?

CUD nr 1 : Potrzebna nam pomoc materialna. I co teraz?

Najpierw klasycznie. Rozesłałam maile do firm z prośbą o bułki, o wodę, o zabawki. Poza Wydawnictwem Media Rodzina, odpowiedziała mi cisza. Każdy, kto się na tym zna wie, że potem trzeba też zadzwonić, dopytać itd. Pierwszy telefon, uprzejma odmowa. Moje spocone dłonie, walące w piersi serce i myśl- nie dam rady. Nie dam rady dzwonić do tych wszystkich biznesów i prowadzić takie rozmowy, i uśmiechać się do słuchawki choć chce mi się płakać.

Uwaga! Spoiler! Teraz będziemy się ocierać o Pana Boga, więc gdyby kogoś drażniły takie akapity, można pominąć. Choć mniej się wtedy zrozumie moją planetę.

A zatem. Słyszałam w tamtym czasie o o. Wenantym Katarzyńcu, Słudze Bożym, który podobno skutecznie pomaga w spłatach kredytów… no a przecież chodziło mi o pomoc materialną i to w miarę szybko. To do kogo miałam pójść? Do św. Barbary od górników? 😉

Oddałam więc sprawę Wenantemu, napisałam post na Facebooku i… zalało mnie morze dobroci, fala pomocy, lawina dobrych ludzi, których nawet nie znałam, a do których trafił udostępniany przez wielu post.

Post do przygotowanej przeze mnie grafiki i lista naszych potrzeb wystarczyły naszym fantastycznym dobrodziejom.

Ktoś dał balony, ktoś znalazł sponsora na plastiki, ktoś chciał wpłacić dlatego, bo jest daleko od Łodzi i „tylko” tak może pomóc. Chciałabym móc wymienić wszystkie osoby, które pomogły – prowadziłam listę. Ale pomoc docierała do nas aż do ostatniego dnia, pojawili się bezimienni dobrodzieje. W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć ile osób pomogło. Tyle w nas jest dobra.

Pamiętam, jak obawiałam się, że nie znajdę nikogo, kto kupiłby nam kiełbasę na grilla, bo to jednak dużo i drogo. Chwilę po tym, gdy wypowiedziałam na głos swoje obawy, dostałam wiadomość od kogoś, kto chciał zafundować kiełbasę…

Znalazły się też osoby, które same poszukały fantastycznych sponsorów! Complexpack , Cukiernia Bassendowski , Kawiks , Wydawnictwo Media Rodzina , Słodka Pracownia , hurtownia spożywcza JOT- Ł , Stowarzyszenie Ad Rem

Oddzielna historia dotyczy TechMed, który sam zadzwonił z propozycją bezpłatnego zabezpieczenia imprezy. Summa summarum, zostali także atrakcją (co jest w środku karetki) oraz szkołą udzielania pierwszej pomocy. Takich rzeczy u nas jeszcze nie było!

Dobrzy ludzie 🙂 Bardzo polecam!

Ktoś powie, że to żaden cud. Ale to będzie ten, kto nie był w mojej skórze, gdy zobaczyłam jakie mamy marzenie, jak bardzo niewiele mamy na jego realizację i w ilu pudłach pomieściliśmy pomoc, która nam się nie śniła. (kolaż ze zdjęć prezentów)

CUD nr 2 : Pogoda, czyli chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach.

Przygotowywaliśmy wszystko od samego rana. Pogoda piękna, sprawna akcja (filmik z komórki). Początek imprezy zaplanowany na 14.00. Już po 13.00 trudno było zignorować gęstniejące chmury, jednak wydawało nam się, że zagrożenie przechodzi bokiem. Punktualnie o 13.55 lunęło. Przez chwilę liczyliśmy, że to chwilowe. Gdy zaczęły walić pioruny, straciliśmy nadzieję. Widziałam, jak grafiki, nad których przygotowaniem spędziłam wiele godzin, spływają w strugach wody. Jak mokną stanowiska, dywan pod ołtarzem polowym nasiąka wodą, a dzieciaki w strugach wody latają po podwórku coraz bardziej mokre. Czarna rozpacz. „Z tego musi być jakieś dobro… z tego musi być jakieś dobro…” powtarzałam sobie w myślach, bo przecież za dobrze nam szło po drodze, czuliśmy pomoc z góry. Niemożliwe, żeby to wszystko rozwalił deszcz.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni… tylko to zawsze wiadomo po czasie…

Szybka zmiana planów- mokrzy ludzie wylądowali w domowej kaplicy Sióstr, skąd po wyniesieniu części sprzętów dla większej przestrzeni i tak siedzieliśmy sobie na głowie. I chociaż ksiądz nie mógł dojść do ambonki, bo drogę zagrodziły mu porzucone różowe sandałki, to jednak dzieci były grzeczne i nikt z duchoty nie zemdlał. Część organizatorów modliła się o pogodę, część na tyłach kaplicy rozpisywała plan pt. „Co możemy uratować?”.

„z tego musi wyjść jakieś dobro… z tego musi wyjść jakieś dobro…”

Na krótko przed końcem Mszy przestało lać. Wyszliśmy na plac. Ostre słońce suszyło w takim tempie, że moje dziecko spanikowało: „mamo, dywan się pali!”. To była para z gotującej się wody w dywanie na naszej ołtarzo-scenie…

Wszystko, powtarzam- WSZYSTKO, przeprowadziliśmy zgodnie z planem. Żadna atrakcja nie odpadła, żadnych przesunięć godzinowych. Tylko wspomnienie niezatarte, że na Mszy Św. może być jak na urodzinach u babci– wszędzie pełno ludzi, krzesła nie do pary, ciasno ale…swojsko i u siebie.

CUD nr 3 : Rodzice są z dziećmi. Naprawdę.

To nie są sprawy oczywiste, że rodzic bawi się z dzieckiem. To nie zawsze jest naturalne, że się jest dumnym z dziecka, dumnym z bycia rodzicem. Są dzieci- prezenty od losu i dzieci- niechciane wypadki przy pracy. U nas byli wszyscy. I wszyscy rodzice byli Z a nie OBOK swoich dzieci. Angażowali się, zdobywali talony na kiełbaskę i ciasto, stali w kolejce po kolorowe warkocze dla córki albo malowanie twarzy dla synka. Byli OBECNI.

I to jest chyba nasz największy cud. I dlatego za rok znów podejmiemy zadanie. A tego, kto zechce mi wytknąć, że to żadne cuda, zapraszam do pomocy w organizacji. Doświadczy.

Related Posts

Leave A Comment