• piątek , 23 Październik 2020
KONIEC BALU, PANNO LALU

KONIEC BALU, PANNO LALU

W tym sezonie byłam aż na dwóch imprezach karnawałowych! Jedna to bal przedszkolny u moich dzieci. Druga- bal klubikowy, który prowadziłam dla maluchów. Tak, życie odrobinę się zmienia, gdy zostajesz rodzicem. Ale bez przesady.

Zanim zostałam matką przestrzegano mnie, że po urodzeniu dziecka wszystko się zmieni. Jasne, w sumie nie jest bardzo trudno przyjąć to do wiadomości. Teoretycznie. W praktyce było tak, że w gronie moich przyjaciół pierwsza zaszłam w ciążę i nie miałam okazji przyjrzeć się na cudzym przykładzie, jak to jest z tą całkowitą zmianą. A wygląda to mniej więcej: najpierw przechodzi gigantyczne tornado, które wyrywa wszystko z korzeniami. Potem przejeżdża walec elegancko rozprasowując resztki poprzedniego życia do poziomu gleby. I wtedy stajesz na tej swojej prywatnej równinie, niemowlę jakieś przy cycu, i możesz zacząć budować i sadzić od początku.  Przygoda życia!

Są takie niecodzienne przykłady rodziców, którzy postanowili nie rezygnować z dotychczasowego stylu funkcjonowania. Dziecko w plecak i na koncert, autostop, do Afryki. Ja nauczyłam się karmić piersią:

  • na środku galerii handlowej, na Rynku krakowskim, w przedsionku kościoła, u okulisty;
  • w aucie, gdy dziecko siedzi w foteliku samochodowym;
  • równocześnie usypiając w wózku drugie dziecko;
  • idąc.

Dzięki temu czułam się niezniszczalna, nieusuwalna z życia nawet mając dwójkę dzieci, w tym zupełne niemowlę. To był mój plecak i wyjazd do Afryki. I dzięki temu przekonałam się, że dziecko wszystko zmienia, ale mając w sobie wystarczająco dużo samozaparcia, kreatywności i elastyczności na mojej równinie znów może się zazielenić.

Niektórzy mówią, że lepiej mieć dziecko teraz, żeby mieć to z głowy. Nie wolno im tak mówić. Doskonale ich rozumiem. Poza statystycznie -mam nadzieję- nielicznymi przypadkami, gdy dziecko traktuje się jak nieprzyjemny ale obowiązkowy egzamin maturalny, „to” co chce się mieć już za sobą to naprawdę dużo. Nie mogę mieć pretensji do osób, które świadome są rezygnacji i poświęcenia, które ich czeka. I jak to jest z wizytą u dentysty- wolą, żeby teraz trochę pobolało, niż żeby trzeba było za jakiś czas truć ząb. To rodzice, którzy odkryją wszystkie cudowności związane z pojawieniem się dziecka i za jakiś czas będą mówić, że bali się nie wiadomo czego. Że w sumie teraz dopiero odkrywają, co to znaczy żyć pełnym sercem.

Chcę pocieszyć. Jeśli ktoś po urodzeniu potomka nie stracił kontaktu z rzeczywistością i z trudem ale jednak podtrzymuje relacje sprzed tornada, to życie towarzyskie wraca po jakimś czasie. Będzie nawet można napić się piwa. Tylko trzeba pamiętać o oddychaniu własnymi płucami, a nie życiu wyłącznie dzieckiem. No chyba, że ma się ochotę przyjaźnić jedynie z rodzicami poznanymi w piaskownicy. Gdy idę na imprezę (tak, od jakiegoś czasu już mogę- bez dzieci!) jestem Agnieszką. Z własnymi zainteresowaniami, gotową do rozmowy na zupełnie nie dziecięce tematy. Bo nie jestem tylko matką. Gdy pytam, co u Ciebie, to nie chodzi mi o Twoje dziecko. Umiem precyzyjnie formułować myśli i gdyby chodziło mi o pociechę, to do niej właśnie bym się odniosła. Rozumiem, że macierzyństwo jest tak kolosalną częścią życia, że może przysłonić resztę kobiecego świata. Ale co Ci zostanie zostanie z Twojego, gdy dziecko zacznie tworzyć swój własny, odrębny?

Walec rodzicielstwa nie jedzie wyłącznie po niewinnych ofiarach beztroskiego, bo bezdzietnego życia. Z równą siłą wciska w ziemię egoizm, poczucie bezsensu, tęsknotę za miłością, brak wiary w bezinteresowność, nieczułość. Można się bać tornada. Pewnie nawet trzeba po to, by uszanować jego potęgę. Ale czasem wyrwanie wszystkiego z korzeniami, zaoranie i budowanie od początku jest czymś najlepszym, co mogło przytrafić się w życiu.

Related Posts

Leave A Comment