• sobota , 24 Październik 2020
KREATYWNOŚĆ TO CHOROBA ZAKAŹNA. ZARAŻASZ?

KREATYWNOŚĆ TO CHOROBA ZAKAŹNA. ZARAŻASZ?

Czy można nauczyć dziecko kreatywności? Co ma do tego oscarowe przemówienie? I co (kto?) łączy tykwę, śmieci i deskę serów przyczepioną do ściany?

Kreatywność to choroba zakaźna.

Mama siedziała w nocy przy kuchennym stoliku i oklejała materiałem tekturowe pudełka. Albo szyła ubranie dla mojej podróbki Barbie. Albo montowała album na kolorowe karteczki- hobbystycznego hitu dzieci połowy lat ’90-tych. Moja Mama miała i ma zasadę- nie kupuję, jeśli mogę zrobić sama. I jeszcze jedną- wyrzucam, jeśli już na nic nie mogę tego przerobić. To zaraża, wchodzi w krew i nawyk. W sposób myślenia. Czasem utrudnia życie, kiedy już niczego w sklepach nie brakuje. Można mieć ładnie i od razu. Czasem czyni najbliższe otoczenie wyjątkowym, osobistym, pełnym zaangażowania. Zawsze pozwala patrzeć na świat nieszablonowo.

Nie lubię gotowców.

W przedpokoju mam na ścianie podkładki pod talerze i deski do serwowania serów. W sypialni stoi szafka łazienkowa, w łazience wisi pokojowa. A kto u mnie był ten wie, że wszystko gra i buczy. I harmonizuje. Bo jeden szablon, jeden schemat, jedno zastosowanie, które przypisał przedmiotom ktoś inny bywa nudne i ograniczające. Nadając choć niektórym rzeczom własne zastosowanie mam poczucie, że robię coś nowego, po mojemu, zgodnego z moimi potrzebami i poczuciem estetyki.

W naszym domu, ku mężowskiej rozpaczy, pełno jest schowków z czymś, co być może wielu z Was nazwałoby odpadami. Puste puszki i pudełka, folia bąbelkowa, ścinki materiałowe i papierowe. Poza tym koraliki, kleje, farby, flamastry, kredki, folie, spinacze, piórka i wszystko, co w sklepie kosztowało grosze, a ja uznałam, że może mi się do czegoś przydać. To mój mikroświat pełen inspiracji. Świat, którym chciałam otoczyć moje dzieci. Chcę, by patrzyły na otoczenie jak na niekończący się zbiór pomysłów, możliwości, pole do fantazji. Do tworzenia na ich wciąż rosnącą miarę i skalę.

Kto szepcze do tych uszu?

Podziwiam ludzi, którzy szerzej otworzyli oczy, znaleźli nowe zastosowania, spojrzeli pod nowym kątem. Podziwiam działkowicza Kowalskiego, który przerabia drewniane palety na meble ogrodowe. Oszałamia mnie współczesny dizajn odzyskujący na nowo. Plastikowe łyżeczki, butelki, wszystko może dostać drugie, społecznie użyteczne życie. Coś wspaniałego! Kto ich tego nauczył? Kto i kiedy powiedział tym twórcom „wyjdźcie z ram!”? Być może nikt. Może są geniuszami, artystami, którzy właśnie dzięki sprzeciwowi wobec konwencji rozwinęli swoją kreatywność. Ale jakoś jest we mnie przekonanie, że za każdym kreatywnym, innowacyjnym człowiekiem stoi ktoś mniej widoczny, kto szeptał mu do ucha, że da radę. Żeby próbował. Że oto jest świat i on może być jeszcze fajniejszy. Kto szepcze do tych uszu? Przypominam sobie, komu najczęściej najpierw dziękują aktorzy albo reżyserzy odbierający Oscara. Ci wielcy, utalentowani, którzy wykorzystali SWOJE zdolności najlepiej, jak umieli. I wzrusza mnie ten ich wspólny mianownik.

Dawno i niedawno.

Pewnego razu moja mama zorientowała się, że maluję jej markerami na słoikach. Przyniosła mi więcej markerów. Potem zapłaciła za pierwsze farby do szkła. Przez kilka następnych lat przenosiłam na butelki, misy i kubki obrazy z książek i z głowy. Znalazłam pasję, która na dodatek pozwoliła mi nieźle dorobić sobie do kieszonkowego.

Któregoś dnia moja Mama przyniosła do domu pustą tykwę, którą od kogoś dostała, i podarowała ją mojemu Bratu. Może tak coś wykombinowałby sobie z tego. I wykombinował!

Mój Syn nie pozwolił mi ostatnio wyrzucić butelki po napoju. „Daj mamo. Na coś ją przerobimy!”.

Related Posts

9 komentarzy

  1. Parental
    23 marca 2015 at 11:11 Odpowiedz

    Kreatywność jest w dzieciach zabijana od pierwszego dnia w szkole.. Dlatego jako rodzice powinniśmy szczególnie dbać o tę sferę rozwoju naszych dzieci. Ciekawy artykuł, pozdrawiam.

  2. gabunia76
    20 marca 2015 at 23:47 Odpowiedz

    Kreatywność hmmm … to pojęcie dość szerokie, które uczy nas myśleć. Najczęściej dostajemy ją w spadku po swoich przodkach. Nauczyć się na pewno tego fachu po części można ale jednak gdy nie ma się tej jak ja to nazywam smykałki w sobie to zadanie jest bardzo trudne.

    Można być kreatywnym hobbistycznie i zawodowo. Hobbistycznie z reguły potrzebny jest jakiś talent np. manualny. Zawsze podziwiałam takie osoby ile mają w sobie cierpliwości, sprytu i takiej sprawności w rękach. Ot tak czary mary i dwoma ruchami potrafią wyczarować niesamowite skarby 🙂 To już nie każdy potrafi.
    To trzeba czuć i kochać, a i bez wyostrzonej wyobraźni przestrzennej też się nie obędzie.

    Kreatywność zawodowa – poprzez efektowne działanie, ciekawe pomysły i chęć podejmowania wyzwań pozwala nam spełniać się w pracy i osiągać sukcesy.

    Przypuszczam, że odczuwa Pani na pewno wielką satysfakcję tworząc coś magicznego i zarazem pożytecznego. To bardzo wdzięczne zajęcie i myślę, że przekazała je Pani swoim dzieciom w spadku.

  3. Elżbieta
    17 marca 2015 at 05:53 Odpowiedz

    Kreatywność to coś czego w moim dzieciństwie zabrakło. Dorastałam w przekonaniu, że jestem istotą tylko odtwórczą

  4. Karola
    15 marca 2015 at 22:56 Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się ten wpis! Może mi mama nic materialnego do wykombinowania nie przyniosła, ale do kreatywności się przyczyniła. Ilośc godzin spędzona z nią na teatralnych korytarzach wśród ludzi pracujacych tam na przeróżnych stanowskach…. pamiętam jeden taki wieczór: koniec spektaklu, aktorzy i technicy się rozeszli, mama zamyka jeszcze garderoby. A ja? Samowolka. Małymi krokami wchodzę na wielką operową scene. Palą się jakieś robocze reflektory. Staję w ich świetle i patrzę przed siebie na pareset krzeseł. Wszystko co wcześniei kielkowało w tym momencie było przesadzone. To była moja „tykwa”, pewnie nie do końca świadomie przez mamę podana 🙂

    • Agnieszka Rogala
      16 marca 2015 at 07:11 Odpowiedz

      Świetnie, że to napisałaś! Zabieranie w „odpowiednie” miejsca jakoś mi umknęło przy stwarzaniu takich miejsc 🙂

    • Karola
      16 marca 2015 at 23:01 Odpowiedz

      Oczywiście powinno być „przesĄdzone” 🙂

Leave A Comment