• sobota , 24 Październik 2020
LATEM TRZEBA SIĘ ZAKOCHAĆ

LATEM TRZEBA SIĘ ZAKOCHAĆ

Wakacyjna miłość, Twój dawny obowiązkowy punkt programu. Dziś potrzebny Ci jeszcze bardziej, niż kiedyś. Dziś ratuje Wasze życie.

Zazdrościsz. Letnią miłość podglądasz zza dziecięcego parawanika plażowego. Spoza mężowskich pleców, których właściciel uważa, że udane wakacje polegają na odespaniu wszystkich za krótkich nocy. Za krótkich, bo praca, dziecko, dom (*wybierz właściwe), a nie szalony seks do białego rana. No wiesz przecież, że to takie powierzchowne, że w rytm radiowej tandety, którą uważa się za letnie hity o miłości. Że um-cyk um-cyk, niechciana ciąża, syf na pamiątkę, a w najlepszym wypadku piasek tam, gdzie światło nie dociera. Ale wiadomo, oni młodzi, przed nimi życie, o którym jeszcze nic nie wiedzą. Lekkomyślni szczęściarze.

Przestań. Przestań, do cholery, bo samo to się nic nie zrobi. Możesz rozpaczać nad chłodnym frontem atmosferycznym Twojego małżeństwa. Nad zaskakującą liczbą burz w stosunku do wcale niewysokiej temperatury codziennych uczuć. I ględzić, że to już nie to samo, takie życie, taka karma. Prognozy nieciekawe.

Jeśli nie masz dziecka podłączonego na stałe do gruczołów mlecznych, to stań na głowie, zrób fikołka albo co tam jeszcze trzeba, i zostaw młode na 24 godziny u matki, teściowej, kochającej siostry. Whatever. Ratujecie Wasze życie, dobrzy ludzie zrozumieją. 24 godziny zawierają noc. Poza domem. Nie wolno Wam spędzić tego czasu w domu, rozumiesz?

Tylko nie opowiadaj mu o dzieciach, błagam. Przypomnijcie sobie raczej, jak się rozmawia o ostatnio przeczytanym, obejrzanym, usłyszanym. Właśnie podziwianym widoku. Tego się trzeba na nowo nauczyć- tych spostrzeżeń, tych słów. Trzymania za ręce a nie uchwyty wózka.

Bądźcie tu i teraz. Zjedzcie coś dobrego. Napijcie, choćby dla kurażu. Przypomnijcie sobie siebie. Bez dzieci za ścianą, ściszania głosu, jutro trzeba wcześnie wstać, zgaś światło, bo się wstydzę. Ratujesz Wasze życie, przełamiesz się. W cudzej pościeli, w innym miejscu, możesz być kim chcesz. Nawet pewną swojej urody kobietą, która potrafi kochać się przy świetle.

Poranek to nie czas, gdy myślisz o powrocie. To ciągle WASZ poranek. Dopóki nie odebraliście dzieci, to ciągle WASZA szansa. Wasz spacer, Wasza kawa, Wasze ramiona. Wasza odkurzona miłość.

A potem wróćcie. Odmienieni. Zakochani. Przecież kilka lat temu potrafiłaś zakochać się w kimś w ciągu jednego wakacyjnego dnia. I żyć tą ekscytacją, podnieceniem, magnesowaniem. Teraz po prostu nie zapomnij o tych 24 godzinach. Nie pozwól sobie tego odebrać. Wam odebrać.

Przecież latem dobrze jest się zakochać.

Related Posts

7 komentarzy

  1. Dariusz Bartocha
    2 sierpnia 2014 at 18:05 Odpowiedz

    Kilka lat temu pod koniec wakacyjnego turnusu jeden „gość” psujący krew wszystkim dostał – co tu owijać – w gębę. Pozostali uczestnicy siedzieli przy stole jedząc kolacje, zapadła głęboka cisza, a ksiądz obecny przy całej akcji skomentował: „czasami osobie duchowna nie może sobie pozwolić na pewne reakcje – na szczęście są jeszcze świeccy”. Pasuje mi ten tekst jako komentarz :).

  2. Kachna
    23 lipca 2014 at 14:46 Odpowiedz

    Od 12 lat jestem rodzicem zastępczym. Obecnie 8 dzieci przyjętych i 3 własnych. Bez weekendów tylko we dwoje bez zakochiwania się w sobie nie byłoby NAS.
    Najbliższy wypad we wrześniu. Będziemy tylko my, pokój hotelowy i co tylko przyjdzie nam do głowy. Dzieci nawet w myślach nie zabieramy 😉

    • Agnieszka Rogala
      23 lipca 2014 at 15:42 Odpowiedz

      Napisałabym „zajebiście” ale nie wiem, czy wypada 😉 Powiem tylko: chapeau bas!

  3. Łońska
    23 lipca 2014 at 07:48 Odpowiedz

    Takie proste. Niby.

  4. Dawny Jez
    23 lipca 2014 at 00:10 Odpowiedz

    No to u mnie w tym roku kicha, bo mam właśnie dziecko podłączone do gruczołów mlecznych. 🙂

Leave A Comment