• poniedziałek , 18 Czerwiec 2018
MAM PANIKĘ

MAM PANIKĘ

Nie mogę sobie z tym poradzić. Trzęsę się ze strachu i zastanawiam, czy na pewno nauczyliśmy się wystarczająco dużo z przeszłości. A jeśli nie? A jeśli właśnie coś przegapiamy? Jeśli gdzieś daleko rozpędza się pociąg, a my leżymy tutaj-  przywiązani do torów?

Chyba miałam za mało lat, gdy zainteresowałam się historią II wojny światowej. Albo raczej gdy postanowiłam wyobrazić sobie, jak to wtedy było. Zbyt emocjonalnie, by zapomnieć. Wyobrażałam sobie, jakbym się czuła, gdyby ktoś nagle w ciepły, pełen nadziei dzień powiedział mi, że to koniec. Koniec absolutnie wszystkiego.

Od kilku lat do tych prześladujących mnie okupacyjnych wyobrażeń, doszły ryjące psychikę obrazy, że tamte zamordowane dzieci to mój syn i córka. Że jestem matką, która nie może tego powstrzymać. Że żyję, kiedy wszystkich, których kocham zabija się na moich oczach. Że wszystko, co wymarzone zostaje mi odebrane. Normalnie takie schizy brałam na głęboki oddech i powtarzałam sobie, że tak nigdy nie będzie, a moja wybujała wyobraźnia pomaga mi co najwyżej docenić codzienność. Do dziś.

Dziś spanikowałam. Po nieudanej próbie ochłodzenia emocji zimną wodą zatkałam sobie usta ręcznikiem i wyłam ze strachu.

Gdybym była tam, za ścianą mojego polskiego grajdołka? Gdybym w duchu dawania dobrego przykładu poszła pod jakiś urząd i ktoś strzeliłby mi w głowę? Gdyby mnie pobito, a rozkwaszoną wyciągnięto ze szpitalnego łóżka i gdzieś wywieziono? Gdyby ktoś zagroził mojej rodzinie?

A jeśli to jest ten punkt w historii, którego my wszyscy jeszcze nie rozpoznaliśmy, bo to póki co teraźniejszość? Historia zna konflikty, które pozornie były ograniczone, a w konsekwencji podpalały innym świat. Nie chcę, żeby ktokolwiek podpalał mój. Zabrał mi dzieci. Odebrał  mi wolność. Pozbawił mnie przyszłości. Nie chcę, żeby stało się coś, po czym wszyscy będziemy żyć, ale już zawsze będziemy mieli traumę. Nawet jeśli żyję w polskim grajdole, to chcę się pławić w jego spokojnych płyciznach. I mieć te super poważne dylematy o związkach partnerskich i ograniczonej liczbie miejsc w przedszkolach.

Tam są ludzie, którzy marzą o spokojnych wodach moich polskich problemów. Których się pałuje i porywa. W dobie Internetu i satelit szpiegowskich mordują ludzi za ścianą a ja to oglądam na youtubie! Co będzie z nimi dalej? Jak bardzo mnie to dotyczy? Co będzie z nami wszystkimi jutro, za miesiąc, za rok?

Za dużo płaczę ostatnio. Mam panikę.

 

 

 

 

Related Posts

Leave A Comment