• środa , 26 Wrzesień 2018
NIE MOGĘ WYBRAĆ DZIECKU FAJNEJ SZKOŁY.

NIE MOGĘ WYBRAĆ DZIECKU FAJNEJ SZKOŁY.

Nie każdy może zapisać dziecko do szkoły demokratycznej, Montessori czy jeszcze innego, wyzwolonego z okowów systemu, przybytku. Czy dlatego jest się gorszym rodzicem?

Nie wiedziałam, że zrobię dzieciom krzywdę.

Sześć lat temu nie wiedziałam, że system to zło. Nie zorientowałam się, choć niewiele wcześniej zrezygnowałam z pracy nauczyciela. Sześć lat temu myślałam, że najważniejsze w szkole jest bezpieczeństwo. Sądziłam, że techniczne nowinki i rozwijające doświadczenia mogę zapewnić dziecku we własnym zakresie. Szkoła, w której żaden łobuz nie wystawia drzwi z zawiasów a dzieci nie muszą nosić identyfikatorów, aby być rozpoznawalnymi, wydawała mi się szczytem marzeń. Nie wiedziałam, że zrobię dzieciom krzywdę. Ale ja mam wymówkę- wyprowadziłam dzieci na wieś. Ty…

… jeżeli mieszkasz w dużym mieście, nie masz wymówki.

Ty masz wybór. Możesz zapisać dziecko do szkoły demokratycznej, Montessori lub jeszcze innej, walczącej z systemem, który z pewnością ograniczyłby rozwój potomka. Weźmiesz nadgodziny, żeby zapłacić za czesne. Będziesz wstawał półtorej godziny wcześniej, żeby co rano robić wycieczkę na drugi koniec miasta nie spóźniając się do fabryki. Masz szansę zostać super rodzicem. Takim, który rozumie ciężar spoczywającej na nim odpowiedzialności. Który jest świadomy, co publiczna szkoła robi z dziećmi i jaką fatalną czkawką odbija się to w ich późniejszym życiu.  Który sobie nie odpuścił i walcząc o lepsze jutro gotów jest na poświęcenia.

Niestety, nie dam rady być takim super rodzicem ja Ty.

Za daleko mi do super szkoły. Nawet gdybym miała bliżej niż te 40 km, to też nie byłoby oczywiste. Wyobrażam sobie jazdę zimową pluchą, kiedy o siódmej rano wciąż trwa noc. Albo dziecko, które kolegów z klasy ma rozsianych po całym mieście. Które po obiedzie i odrobieniu lekcji chciałoby się z nimi pobawić. I trzeba je tam zawieźć.

Nie mam kasy na super szkołę. Małe dzieci- małe wydatki (nawet wliczając pampersy), duże dzieci- mega turbo duże wydatki. Bo już nie kupisz porządnych ciuchów w lumpeksie, a  łaty na nowych spodniach naszywasz już po miesiącu noszenia. Do tego basen, balet, gimnastyka. Żeby było zdrowe, nie tyło oglądając bajki i rozwijało zainteresowania. No i kino z całą rodziną. I eventy, wycieczki oraz jedzenie na mieście- żeby miało ciekawe doświadczenia, żeby znało możliwości. Żeby miało lepiej niż ja w jego wieku. A kredyt sam się nie spłaci.

Bo do tanga trzeba trojga. Nie wystarczy dziecię i oświecony rodzic gotowy na poświęcenia. W pakiecie jest jeszcze drugi rodzic. Który też musi być przekonany, że system to zło, a państwowa edukacja zabija w dzieciach całą spontaniczność i ciekawość świata. Który zawiezie dziecko do super szkoły, gdy współmałżonek złożony chorobą. Który przeleje kasę za nadgodziny na super konto super szkoły. Z poczuciem, że warto.

Marzy mi się posyłanie dziecka do zwykłej szkoły– bez wyrzutów sumienia, że nie dość się zatroszczyłam. Marzy mi się spokój, że oddaję go w dobre ręce publicznej edukacji. Przed nami gminna szkoła ze niewątpliwymi walorami i przewidywalnymi wadami. Nie mam wyboru. Ty masz?

Ps. Nie myśl, że temat Cię nie dotyczy jeśli masz jeszcze małe dziecko. Ja też myślałam, że czas płynie wolniej.

 

Related Posts

4 komentarze

  1. Dawny Jez
    27 sierpnia 2015 at 16:33 Odpowiedz

    Moje dziecię idzie do super muzycznej szkoły i też się martwię – czy sobie poradzi? Czy wytrzyma konkurencję i znajdzie przyjaciół? Czy będzie szczęśliwe?

  2. Zwykła Matka
    26 sierpnia 2015 at 10:15 Odpowiedz

    Moja córka właśnie rusza do pierwszej klasy. Gminna szkoła, świeżo zbudowana, nie wiem jak to będzie…..cieszę się i jestem przerażona. Moja mała dziewczynka rusza w wielki świat wielkiej gonitwy……

Leave A Comment