• wtorek , 11 Grudzień 2018
NIE WIESZ, KOMU PRZYSIĘGASZ

NIE WIESZ, KOMU PRZYSIĘGASZ

Od sześciu lat nie mogę wyjść ze zdumienia, jak to się dzieje, że można zdecydować się na życie z zupełnie obcą osobą. Przecież to absurd, niepotrzebne ryzyko i ślepa wiara w to, że wiesz, komu przysięgasz wytrwanie.

To był Człowiek, który wiedział, czego chciał. Planowana wyprowadzka zaraz po studiach miała być na zawsze, praca wyczekana i bez planu B na życie. Wystarczyło kilka rozmów, żeby zorientować się, czy chce się wciskać pomiędzy te jasno sprecyzowane marzenia. Decyzja na „tak”. Po dwóch latach ślub. O dziwo, to wciąż ten sam Człowiek, choć w tamtym czasie na persenie w rzekomo ukochanej pracy i w stresie, że chyba nic już go w życiu nie czeka. Plan zmienił się o 180 stopni, podobnie miasto, kierunek rozwoju, pomysł na karierę i plan rozwoju rodziny.

Po krótkim czasie decyzja o pierwszym dziecku zapadła jednak według pierwotnego planu. Ale za to nowy zawód okazał się całkowitym pudłem. Lepiej wrócić do korzeni. Zmiana pracy. Przeprowadzka, na szczęście tylko do innej dzielnicy. Po raz kolejny poszukiwanie własnego mieszkania. Zasadą staje się, że po pierwszej próbie obejrzenia czegoś do kupna, zmieniają miasto. Wtedy też.

Człowiek jakiś rozedrgany, niezaspokojony, głodny życia. Nowa, fajniejsza praca, ale za to pieniądze słabe. Rodzina powiększa się, a zanim osiądzie w miejscu, którego nikt na początku drogi nie przewidywał nawet w śmiałych prognozach, będą jeszcze dwie przeprowadzki. Marzenia zdeterminowanego Człowieka stają się o wiele bardziej wyraziste, ukierunkowane na realizację. Podobnie jak ocena przeciętnego zjadacza chleba, że gdyby jakimś udało się dopiąć celu, to na ów chleb raczej braknie.

A teraz przyznać się, kto w nieświadomym odruchu w Człowieku zobaczył mężczyznę? Kto wówczas pomyślał: ale życie, przy takim nieogarniętym facecie, słabo, oj słabo… ? Pstryczek w nos, figa z makiem, dupa a nie intuicja.

Mężu, chylę czoła. Ja też nie znałam Cię i co dzień poznaję odrobinę bardziej. I też dziwię się, jakim cudem oddałam siebie z taką ufnością, pewnością wręcz, że wiem, co robię. Patrząc jednak na Ciebie widzę, jak w praktyce urzeczywistniają się słowa o tym, że na dobre i na złe, w bogactwie i w biedzie. Jak można decydować się na miłość, która realizuje się trochę w ciemno. Bo można być z taką mną, choć ona co roku jakaś inna. Czasem zupełnie różna od tej poprzedniej. A jednak wytrwać- z tą łagodną pobłażliwością w oczach. Nie mam Ci jej za złe.

Related Posts

3 komentarze

  1. Emilia
    22 września 2014 at 22:34 Odpowiedz

    Znam mojego męża 10 lat. I ostatni rok pokazał mi, że tak niewiele o Nim wciąż wiem i tak mnie to cieszy, bo przecież wierzę, że jeszcze z 50 przed nami:)

  2. Karola
    7 września 2014 at 23:48 Odpowiedz

    wydaje mi się, że trzeba dużo odwagi i pewności w małżeńskiej miłości, i niezłego charakteru;) żeby napisać i opublikować taki tekst ! mąż szczęściarz !

  3. Maryśka
    1 września 2014 at 00:06 Odpowiedz

    Świetny tekst.

Leave A Comment