• poniedziałek , 18 Czerwiec 2018
NOWY JORK CZY NOWY WÓZEK, CZYLI JAK SIĘ UCZĘ REZYGNOWAĆ.

NOWY JORK CZY NOWY WÓZEK, CZYLI JAK SIĘ UCZĘ REZYGNOWAĆ.

Czas na siebie czy na kolejne dziecko? Dlaczego nawet wiedząc, czego teraz chcę, odczuwam stratę? I dlaczego nie dam sobie wmówić, że wszystko jest kwestią dobrej organizacji.

Pozdrowienia z New York City.

Czym różni się oglądanie profesjonalnych zdjęć NY w magazynie od tych z Fejsbuka, wykonanych komórką? Poziomem zazdrości oglądającego. Przynajmniej w moim przypadku.

Dzieciaki są coraz większe, mogę już żyć szerzej, samodzielniej. Uchwyty wózka nie stanowią już przedłużenia moich rąk, dlatego biorę w nie nowe plany i pomysły. Takie, dajmy na to, które ładnie wyglądają na tle miejsc znanych mi dotąd tylko z Internetu. Albo takie pisane z wielkich liter, z wielką dumą i energią. Tak, miewam sny o potędze. Dość często.

Kochanie, sprzedałem nasz wózek.

Potykając się na strychu o sprzęty niepotrzebne już moim jakże wyrośniętym dzieciom, zażądałam w końcu, żeby się wzięły i sprzedały. Te sprzęty, rzecz jasna. Przeczuwałam, że to może nie być łatwe doświadczenie, ale póki nikt nie jest skory, by je zainicjować, to można sobie tak w pustkę ponarzekać. Tymczasem Pan Mąż podniósł rękawicę. I moje ciśnienie.

Rowerki to pikuś. Mamy nowe, większe. Ale ze strychu zniesiono wózek. Córka zażądała ODE MNIE, żeby ją w nim powozić. Na szczęście w spacerówce, bo do gondoli nie byłam w stanie podejść. Patrzyłam, jak Mąż ustawia ją do allegrowego zdjęcia i nie bardzo wiedziałam, co się ze mną dzieje. Czułam znów ten waniliowy zapach niemowlaka. Wyobrażałam sobie ten rozmiar- miniaturkę człowieka, w którą trudno uwierzyć, dopóki nie weźmie się jej w ramiona. I ta myśl- to już koniec? Zamykam fabrykę? Ale jak to?

To nie jest kwestia organizacji.

Wczoraj przeanalizowałam swój kalendarz. Nie ma w nim konferencji, rozlicznych podróży ani niezwykłych i angażujących mnie bez reszty przedsięwzięć. Są jednak konieczności, plany i kilka marzeń. Nie do pogodzenia z poświęceniem się całkowicie zależnemu ode mnie maluchowi. I nie, nie wszystko jest do ogarnięcia. To nie jest tylko kwestia dobrej organizacji. Byłam tam i wiem. To jest kwestia REZYGNACJI. Chyba jednak nie da się mieć wszystkiego. Wczoraj, dopiero wczoraj!, uświadomiłam sobie, że wybieranie może być bolesne. Że nawet jeśli wiem, czego chcę, to rezygnacja z reszty nie musi być ani milsza, ani łatwiejsza. I może doskwierać nawet wówczas, gdy jest się w swoim wyborze szczęśliwym.

Related Posts

8 komentarzy

  1. Ela
    20 maja 2015 at 05:41 Odpowiedz

    Najważniejsze to być szczęśliwym ze swoimi wyborami

  2. Ela
    20 maja 2015 at 05:37 Odpowiedz

    Miesiąc po tym jak oddałam wszystkie ubranka po moich synkach zaszłam w trzecią ciążę

  3. Dawny Jez
    5 maja 2015 at 23:23 Odpowiedz

    Staram się wybierać takie rozwiązania i pomysły na życie, których nie będę żałować, gdy przyjdzie umierać. Perspektywa śmierci bardzo pomaga mi ustawiać priorytety.

  4. Colombo
    5 maja 2015 at 07:20 Odpowiedz

    Aniu

    Z treści wpisu wynika, że koniec, przemyślany koniec. Nie rozgrzebuj proszę.
    Znam jednak conajmniej 3 powody dla których to niekoniecznie koniec:

    a) mój trzeci niemowlak ma aż 3 wózki i żaden bynajmniej nie jest po starszym rodzenstwie.
    Wózek to nie problem.

    b) Kobieta zmienną jest. Taka czy inna konstelacja gwiazd, jeden czy drugi pachnacy niemowlak siory lub braciaka, przemiły wieczór z mężem i pytanie wraca: „A moze jednak?”

    c) Zyjemy w dynamicznym swiecie. Dziś ta spinka jutro tamta, dziś Kowalski jutro Nowak, dziś Czeczenia jutro Ukraina, dzisiaj laptop jutro tablet, pojutrze znów laptop bo leżał bliżej. Nie wiemy zbytnio co przyniesie jutro.

    Colombo

    • Agnieszka Rogala
      6 maja 2015 at 07:42 Odpowiedz

      To prawda. A jednak czasem człowiek chce wiedzieć o czymś, że na pewno tak, albo na pewno nie.

  5. Ultra
    4 maja 2015 at 17:34 Odpowiedz

    Nie ma łatwych wyborów, ponieważ zawsze trzeba z czegoś zrezygnować. I nie sądzę, by dało się tego nauczyć. A najgorsze, że każda decyzja obarczona jest żalem za mniejszą, czy większą stratą. I tak źle, i tak niedobrze. Przypomina mi się Antygona. Też tak miała. Pozdrawiam majowo.

Leave A Comment