• piątek , 23 Październik 2020
OGRÓD A SPRAWA ŻYCIA I ŚMIERCI

OGRÓD A SPRAWA ŻYCIA I ŚMIERCI

Mam ogród. Ty też masz. Życie jest zbyt podobne do ogrodu, żeby temu zaprzeczać. Tylko nie myśl o tych oczywistych skojarzeniach. Poza przemiennością pór roku, ogród rządzi się jeszcze innymi prawami.

Wszystko rośnie wolno. Za wolno, by usatysfakcjonować kogoś, kto próbuje zazielenić step. Miało mi eksplodować rozmiarem i obfitością, a tymczasem z daleka wygląda, jakbym hodowała murawę z kilkoma wbitymi w nią kijami. Owszem, są szybko rosnące gatunki. Wiesz, to te najbardziej popularne, pospolite, powszechne. W każdym parku obsikują je psy. Każdy nieświadomy właściciel ogródka sadzi je, co by szybko rosły i zrobiły zielono. Bez namysłu i pomysłu. Bez sensu.

Ponadto, moje rośliny muszą nawyknąć do trudnych warunków. Muszą się ze stepem oswoić, zżyć, zakorzenić. Nie jest łatwo w tym słońcu i wietrze, to wymaga czasu. Dałam im czas. I tego roku wiele z nich wykipiało mi kolorem. Wylało pięknem, że tylko siąść i w zachwyt popadać. A takie to było nieśmiałe.

Róże się ścina. To dramat początkującego ogrodnika. Brunatny, przekwitły kikut w niczym nie przypomina dawnej purpurowości i słodkiej  woni, ale żeby tak od razu sekatorem chlast? Wiesz, trzeba od razu. Żeby Ci jeszcze raz zakwitło. Piękniej, wielokrotniej. To żal, bo pamiętasz jeszcze, jak było na początku. Jeśli nie zetniesz, zmusisz różę do wysiłku produkowania owocu w miejscu, gdzie nic z tego nie będzie. Cięcie to ulga, odpoczynek, nowy start. Ona w tym miejscu będzie piękniejsza, widziałam to.

Wola życia truskawki. Wiesz, jak one się rozmnażają? Krzaki wypuszczają długie wąsy, które suną przed siebie bez względu na przeszkody. Co jakiś czas wąs produkuje kilka listków, które łapczywie szukają grudki ziemi. Jeśli ją znajdą, natychmiast przysysają się korzonkiem. Nie pytają o zgodę, o wolne miejsce, o bardziej sprzyjające warunki. Tyle im wystarczy, żeby dać nowy początek. W końcu przecinasz niepotrzebne połączenie między starą a młodą rośliną i masz już dwa owocowe krzaki tam, gdzie dotąd był jeden.

Taki mam ogród. Z ziołami, których pachnące gałązki obcina się i zapamiętuje w oliwie, dając młodym odrostom wyczekane słońce. Z roślinami, których cieniolubność trzeba jakoś w stepie uszanować. Z chwastami, których pielenie oczyszcza mi feng shui jak mało co. Z huśtawką, na której zachwycam się tym, co wprawdzie jeszcze o metr za małe, ale już z takimi pięknymi perspektywami.

Widzisz? Ty też masz ogród, gdziekolwiek jesteś. Piękny jest? Zachwyca Cię?

Related Posts

2 komentarze

  1. Gosia Sz.
    18 lipca 2014 at 11:59 Odpowiedz

    Fajny wpis, kocham ogrody:) Ale zawsze mam odczucie wszystko szybko rośnie, trawę trzeba skosić, ledwo skosisz, już trzeba surfinie przebierać, ledwo skończysz już spadają czereśnie, a tu porzeczka już dojrzała, nim się obrócisz znowu trawę trzeba kosić:):)

  2. Dawny Jez
    15 lipca 2014 at 15:37 Odpowiedz

    Jeszcze nie. Na szczęście jest, na razie bez pomysłu, ale JEST. I czeka. 🙂

Leave A Comment