• poniedziałek , 18 Czerwiec 2018
POTRZEBA CZY ZACHCIANKA?

POTRZEBA CZY ZACHCIANKA?

Więźniowie potrzeb. Własnych, bo przecież życie jest jedno. Albo potrzeb dzieci, które trzeba bez wyjątku zaspokajać, by rozwój był prawidłowy. Wystarczy nazwać chęć potrzebą, aby jej spełnienie było koniecznym dla życia warunkiem. Kiedy nam się to wszystko tak poplątało?

NIE JEST ŁATWO BYĆ DOROSŁYM

Na początek coś z bardzo dorosłej działki- poliamoria (skoro Word to podkreśla, znaczy, że nie tylko Wy nie wiecie o co chodzi), o praktykowaniu której oglądałam ostatnio program. Pewien pan wyłuszczył to mniej więcej tak: jestem w związku z Jessicą. Ale nie mogę z nią realizować niektórych swoich potrzeb seksualnych. Gdyby nie poliamoria, nie wiedziałbym co robić. Rozstać się? A może trwać w związku, gdzie nie mogę czuć pełnego zaspokojenia? Tymczasem teraz mogę być z Jessicą, z którą realizuję część moich potrzeb. A czego nie mogę z nią, robię w związku z Cristiną. I wszyscy jesteśmy szczęśliwi! Zebrani wokół stołu poliamoryjczycy (poliamorianie?) kiwają głowami ze zrozumieniem.

Włączam TV i natychmiast słyszę, jakie mam potrzeby. Niektórych nie byłam nawet świadoma! A przecież MUSZĘ zaspokoić je wszystkie, żeby być wystarczająco piękną, zrealizowaną, żeby żyć na poziomie, który należy mi się jak psu miska. Bez tego ani rusz, życie jest jedno i nic nie może się zmarnować! Inaczej- przegrałam.

Zgodnie z piramidą potrzeb Maslowa, zanim będziemy gotowi realizować wzniosłe potrzeby samorealizacji, konieczne jest zaspokojenie potrzeb bardziej podstawowych. Bez tego ani rusz. W pierwszej kolejności- fizjologia. Następnie: poczucie bezpieczeństwa, przynależności i szacunku. To jest tak ważne, że intuicyjnie z całych sił dążymy do ich zaspokojenia. A teraz eksperyment: oglądając najbliższy blok reklamowy sprawdźcie ile produktów „mówi” Wam, że:

  • zabezpieczyliście właśnie życie i zdrowie rodziny, ponieważ używacie X,
  • od teraz należycie do tej szczególnej grupy, która zna się na rzeczy, bo ma Y,
  • jesteście wyjątkowi, bo tylko takie osoby kupują Z.

Podsumowując, wszyscy dostajemy sygnał- bez tej golarki, tabletek lub samochodu nie mamy co myśleć o spełnieniu się jako wartościowi i godni szacunku ludzie. I tak golarka, tabletki i samochód awansowały z działu zachcianek na stanowisko potrzeb. Tych absolutnie niezbędnych.

Z DZIEĆMI NIE JEST ŁATWIEJ

Kolega mojego Męża stwierdził kiedyś, że jeśli chodzi o rodzicielstwo, to jego rodzicom było łatwiej niż jemu. Bo jak w PRL-u dziecko miało zachciankę to brak pieniędzy lub brak towaru załatwiał sprawę, nie było z czym dyskutować. Obecnie kolega dysponuje środkami a w hipermarketach jest osobny dział do zaspokajania dziecięcych chciejstw. I jak tu odmówić dziecku? Na co się powołać?

Pewna mama miała dylemat. Jej dziecko umie samo się ubrać ale chce, żeby robiła to mama. Czy powinna wobec tego skłaniać je do samodzielności czy raczej zaspokajać ewentualną potrzebę bliskości, która być może kryje się pod tym wszystkim? Inna mama przyznała kiedyś, że nie zdecydują się z mężem na kolejne dziecko, gdyż nie mogliby wówczas poświęcać wciąż tyle samo uwagi swojej pierworodnej. A ta trzyletnia pierworodna to był kapitan ich okrętu, jej „potrzeby” nie tylko wyznaczały kurs. One władały wiatrami.

Czy trzeba pisać o tym, że potrzebę bliskości można zaspokoić np. przytulaniem, bez rezygnacji z nauki samodzielności? Albo o tym, że dzieciom może się mylić, ale dorośli powinni jednak rozróżniać zachcianki od potrzeb- swoich i dzieci? Lub że w życiu nie wszystkie chciejstwa mogą być zrealizowane, a rodzice mają obowiązek przygotować na to swoje dzieci, by ograniczyć ich rozpacz i frustrację przy zderzeniu z rzeczywistością? Może nie trzeba pisać. Przecież wszyscy to wiemy, prawda?

Related Posts

Leave A Comment