• poniedziałek , 19 Październik 2020
PRZYWILEJ NIEKONIECZNIE NATURALNY

PRZYWILEJ NIEKONIECZNIE NATURALNY

Urodzenie dziecka to dar. To taki truizm, że aż zęby bolą. Ale pogadaj z kobietą, która straciła ciążę. Bez problemu jakąś znajdziesz, wierz mi. I niech Ci powie, jaki to żałosny banał.

Ciężarna na rowerze

Moja mama. Nikt jej nie mówił, że nie wolno. Skoro brzuch oczu nie zasłania to w czym problem? Zdrowe dzieci urodziła. Bezproblemowo. Ja też. To znaczy nie, że rower, czasy przecież inne i świadomość zagrożeń też. Choć może to kobiety teraz delikatniejsze? Ja chyba nie jestem delikatna. Za pierwszym razem to owszem, kobieta w centrum własnej i cudzej uwagi. Dmuchanie i chuchanie. Ale w drugiej ciąży trzeba było zająć się maluchem, który już na świecie był i żądał uwagi. I na ręce. Normalna rzecz. I za każdym razem rodziłam zdrowe dziecko. Olimpijskich rozmiarów. Bezproblemowo.

Normalna rzecz

Ciąża to naturalna sprawa. Chcesz być w ciąży to zachodzisz i już. I jeszcze kasa zaoszczędzona na antykoncepcji zostaje w kieszeni. W czym problem? Dziewięć miesięcy próby życia względnie normalnie i unikania lekarzy traktujących rosnący brzuch jak przewlekłą chorobę. I jeszcze poród z trzymaniem kciuków, żeby nikt ci go nie spieprzył lekarskim poganianiem. I już. Tak sądziłam.

Za pierwszym razem chciałam wykrzyczeć światu, że jestem w ciąży. Z radości i dumy. Ktoś mi wtedy doradzał, że na wszelki wypadek nie powinnam jeszcze nikomu o tym mówić. Na WSZELKI WYPADEK? To co, mam zakładać, że ta ciąża to sprawa nie całkiem dokonana? Że dziecko może się nie urodzić?! Jak w ogóle mogłabym coś podobnego brać pod uwagę? Nie brałam. W drugiej też. I trzeciej.

Ty też ją znasz

O kilku poronieniach wśród moich znajomych wiedziałam. O tym, o ile więcej takich kobiet znam okazało się, gdy trzeba było tłumaczyć się z przedwcześnie zakończonej, trzeciej radości. Kiwały głowami z większym niż inni zrozumieniem. Scenariusz zawsze ten sam, pierwszy trymestr, pierwsze tygodnie.

Kiedyś z zaskoczeniem odkrywaliśmy, że każdy zna kogoś, kto wyjechał dorobić się w Wielkiej Brytanii. Dziś trzeba uświadomić sobie, że każdy zna jakąś kobietę, która nie doczekała szczęśliwego finału ciąży. I jeśli sądzisz, że Ciebie to nie dotyczy, to po prostu żadna Ci się z tego jeszcze nie zwierzyła. Bo to zbyt intymne. Bo nie wiadomo jak o tym mówić. Bo przecież takie rzeczy się zdarzają. Bo czasem nie wiadomo, co tak naprawdę się stało.

Przywilej nie-naturalny

Czasy się zmieniły. Niby coraz bardziej komfortowo, świadomie, z troską. A jednak coś osłabia kobiece ciała. Stworzone przecież do noszenia w sobie więcej niż tylko jednego, własnego życia. To już nie wrodzona zdolność. To już nie jest takie proste.

Nabrałam przekonania, że ciąża to przywilej. Zajście w ciążę to wyczyn numer jeden. Utrzymanie jej i urodzenie zdrowego dziecka to sukces numer dwa, nieoczywisty, często wywalczony i okupiony stresem z platynową kartą stałego pacjenta oddziału położniczo- ginekologicznego.

Urodzenie dziecka to dar. To taki truizm, że aż zęby bolą. Ale pogadaj z kobietą, która straciła ciążę. Bez problemu jakąś znajdziesz. I niech powie, jaki to żałosny banał.

Related Posts

5 komentarzy

  1. Skrzat
    27 września 2014 at 14:51 Odpowiedz

    Nie ma nic gorszego niż świadomość, że nie może się dać życia nowemu człowiekowi…

  2. Gosia Sz.
    18 lipca 2014 at 12:22 Odpowiedz

    A niby czemu nie można jeździć na rowerze w ciąży?
    Ja traktuję ciążę jako coś całkiem zwykłego i podczas ciąży do późnych miesięcy jeździłam na rowerze do lekarza, na badania, moja pani doktor to się śmiała że na rowerze rodzić pojadę. I nigdy mi nie powiedziała, że to nie zdrowe, kontrolowała ciśnienie po jeździe, które i tak było niskie.
    Z ćwiczeń również nie zrezygnowałam, ćwiczyłam dalej co najmniej 2 razy w tygodniu, doszedł do tego jeszcze basen. W ostatnim miesiącu poszłam w góry (mam fantastyczną pamiątkę i wspomnienia z tej wyprawy). I uważam, że to wszystko wyszło mi i dziecku na zdrowie: poród trwał bardzo krótko (o 9 rano zajechałam o 12 już Nikodem był na świecie:)), zachowałam figurę (przytyłam 8,5 kg i od razu straciłam to), a co najważniejsze urodziłam dużego zdrowego synka. No jest jeden minus, Nikodem w brzuszku ciągle był kołysany i tego też później oczekiwał:)

    W kolejnej ciąży również nie będę rezygnować z tego co zdrowe!!

  3. Łońska
    4 lipca 2014 at 09:13 Odpowiedz

    Czytam wiele blogów młodych kobiet. Od tekstu Jaskółki coraz cześciej natrafiam na wyznania autorek lub opowiedziane ich słowami historie. Uderza jak wiele kobiet dotknęła taka strata. Zaczyna się doceniać.

    • Agnieszka Rogala
      4 maja 2016 at 08:47 Odpowiedz

      Pisałam ten tekst z taką myślą- że za mało się o tym mówi, że jest przestrzeń na stworzenie takiej wspólnoty. Potem widziałam tekst Jaskółki, następne i… odetchnęłam. Dobrze, że o tym mówimy. Żeby ten temat był coraz mniej tabu. To takie trudne doświadczenie.

Leave A Comment