• środa , 26 Wrzesień 2018
WOLNOMYŚLICIELE

WOLNOMYŚLICIELE

Choć decyzja podjęta za mnie, to nikt z myślenia mnie nie zwolnił. I nie ubezwłasnowolnił. A jak się okazuje, na tę niewygodną kato-opcję decydują się nawet ci, co nie muszą. Dziwne, nie?

Dziewczyna wygląda na dwadzieścia kilka lat. Ładna, zadbana. Pasemka na upiętych włosach, lekka opalenizna. Delikatny makijaż nadwyrężony spływającymi łzami. Tylko kilka znających ją osób wokół, bo ona nie stąd. Obok, jak sądzę, jej koleżanka. Szpilki niebotyczne, mocno umalowana, elegancki strój. Po chwili dowiaduję się, że to jej chrzestna. Okoliczności zupełnie niesprzyjające. Wiejski kościół bez jakiegoś nadzwyczaj charyzmatycznego księdza. Czas przedwiosennego postu. Nic nadzwyczajnego, nic wyjątkowego. Zimna posadzka i smak białego krążka w ustach.

Oratorium, czyli salezjańska świetlica środowiskowa, gdzie codziennie przychodzą dzieciaki z zaniedbanej, łódzkiej dzielnicy. Msza w domowej kaplicy. Zakonnice, podopieczni, świeccy wolontariusze. Dziewczyna ma kilkanaście lat i musiała zawalczyć z przyzwyczajeniami, domem, środowiskiem o przygotowanie się do tego, co ma się za chwilę wydarzyć. Wynurza się spośród dzieciaków, które ani piękne, ani pachnące, ani łagodne. Idzie po chrzest. I po pierwszą Komunię.

Absolwentka uniwersytetu. Dynamiczna, żywiołowa, aktywistka, imprezowiczka. Rodzinna przeszłość, na którą byś się nie zamienił. Wieczorem, w Wielką Sobotę ochrzczono ją w katedrze. Od przyjaciół dostała rower. Przecież każde dziecko powinno dostać rower z okazji I Komunii. Przynajmniej tak było w tych czasach, gdy jej rówieśnicy szli do kościoła w białych, tiulowych sukienkach i miniaturowych garniturach z „Panie dobry jak chleb” w gardłach.

Nie wiem, jak było w pierwszym przypadku. Pozostałe dwie osoby nie pochodziły z rodzin, które w duchu wolności światopoglądowej decyzję o wyznaniu pozostawiły swoim dzieciom. Pozostałe dwie rodziny miały to najprawdopodobniej gdzieś. Tak, wiem, że te dziewczyny są przynajmniej świadome swojego wyboru, co trudno powiedzieć o bezwolnych niemowlętach. Całkowita racja. Ale…

Moja doba jest za krótka, żebym zdążyła choćby tylko z tym, co jest konieczne do zrobienia. Nie wiem czasem, w co ręce włożyć, jak się ogarnąć ze wszystkim. Wciąż biegnę. A jeśli w tym pędzie nie znalazłabym czasu na szukanie? Tak, na szukanie Boga właśnie. Na poznawanie Go od podstaw? A jeśli chciałabym tylko zrozumieć jak dorosły, a nie umiałabym już uwierzyć na słowo? Jak dziecko? A jeśli brakłoby mi sił i wiary w ludzkie moce, a nie miałabym wyższej instancji odwoławczej?

Nie mam żalu o podjętą za mnie decyzję. I tak ode mnie zależy, jakie będą jej konsekwencje i czy w ogóle jakieś nastąpią. Nie ubyło mi od tego szarych komórek, żebym nie mogła samodzielnie myśleć i wybierać. Tak jak tamte trzy dziewczyny. Codziennie trzeba wybierać.

Related Posts

3 komentarze

  1. Przemek
    17 kwietnia 2014 at 18:58 Odpowiedz

    1. Nie oburzyłem się. Stwierdziłem fakt.
    2. Oczywiście,że nie. Mechanizm jest ten sam i nie wynika ze świadomego wyboru lecz środowiska w jakich ta osoba przebywa.
    3. Muzułmańscy ekstremiści też nie mają nic przeciwko wrastaniu w swoją wiarę bo mają wyprane mózgi. Również wierzą na słowo i ufają, oj bardzo ufają.
    „Wiara nie jest nauką”. Ano właśnie, otóż ja nie traktują nauki oraz duchowości jako dwóch odrębnych rzeczy. A każda religia tak właśnie robi, traktując naukę jako wroga ponieważ wiedza i nauka wcześniej czy później doprowadziłaby uświadomionego człowieka do odejścia od religii.
    Tutaj pewien cytat: „”Anything considered spiritual, metaphysical or paranormal is generally just the physics we do not yet understand.”
    A mówiąc o Bogu używamy tego samego słowa mając jednak na myśli inne pojęcia.
    A religia to kościół, to instytucja, to reguły, nakazy i zakazy ustanowione przez człowieka i modyfikowane przez niego na przestrzeni czasu.
    4. To prawda ale Twoja wypowiedź brzmiała tak jakby chrzest w tym całym pędzie miałbyś jakimś ułatwieniem. Że ktoś przynajmniej podsunął Ci coś pod nos i nie tracąc czasu na inne poszukiwania masz od razu swoją religię.
    5. Widocznie za krótko szukali i poszli na łatwiznę. A większość ludzi religijnych nie szukało Boga bo zostali do swoich religii przypisani z góry. Trudno więc mówić tutaj o „znalezieniu”.
    Co do ostatniego – to jest właśnie jeden z problemów tego świata.
    A o prawdzie generalnie nie jest i nigdy nie było zbyt głośno.

  2. Agnieszka Rogala
    17 kwietnia 2014 at 18:58 Odpowiedz

    1. łzy pierwszej dziewczyny nie były literackim zawijasem. Pozwolę sobie wierzyć w jej wzruszenie, a nie płacz nad utraconą wolnością. („bez Komunii jej nie dadzą”- no to chyba nie jest oburzające, to normalna kolej rzeczy) 2. czy gdyby wokół drugiej dziewczyny byli buddyści i ona zdecydowałaby się na buddyzm, jej opowiedzenie sie za jakąś religią byłoby bardziej doniosłe? Uduchowione? Prawdziwsze? 3. JA nie mam nic przeciwko ochrzczeniu MNIE jako niemowlęcia, bo dzięki temu wrastałam w wiarę i wierzyłam na słowo jako dziecko. Wiara nie jest nauką, gdzie wszystko można wyjaśnić, inaczej nie byłaby wiarą. Dlaczego ufność jest zła? (wciąż mówimy o Bogu, nie instytucji, prawda?). 4. Nie, nie tylko narzucona religia skłania do poszukiwań Boga. Myślę, że masa ochrzczonych w ogóle Go nie szuka. Podobnie jak rzesze ludzi pogubionych, potrzebujących życia duchowego a jednak tak zabieganych, że nie dają sobie czasu na poszukiwania. 5. 99% ludzi religijnych ma problem z pojęciem poszukiwania Boga poza religią, bo oni znaleźli Go właśnie w niej (wszystko jedno jakiej). Nic dziwnego chyba. To trochę tak, jakby dziwić sie ludziom posiadającym i kochajacym swoje matki, że nie mogą pojąć poszukiwania matczynej miłości u innych, niż matki, osób. Ale to nie jest niemożliwe. Po prostu nie jest chyba zbyt wiele osób, które światle poszukują poza wszelkimi religiami. A co więcej, mało jest o nich głośno.

  3. Przemek
    17 kwietnia 2014 at 18:57 Odpowiedz

    Pierwsza dziewczyna – być może z innej wsi w okolicy. Żyjemy w kraju, w którym szczególnie na wsi presja pod względem religijnym jest największa. Może dziewczyna miała już dość bycia napiętnowaną i poszła do komunii aby mieć to z głowy. Albo chce wziąć ślub a bez komunii jej nie dadzą.
    Druga dziewczyna. Cóż, w domu źle a tam gdzie lepiej, wokół zakonnice. Jeśli nie miała chrztu to jakoś nie dziwi mnie taka kolej rzeczy.
    Może i dziewczyny były bardziej świadome od niemowląt, nie świadczy to jednak o tym,że były tego świadome.
    Czy tylko z góry narzucona od urodzenia religia sprawi,że będziesz poszukiwać Boga? Albo,że wtedy są największe na to szanse? Przecież w takim wypadku Bóg został Ci „przydzielony”. I większość ludzi religijnych (nie mylić z wierzącymi) na tym etapie poprzestaje. Ty masz takiego Boga a Muzułmańscy ekstremiści innego. Jedni i drudzy mają narzucone reguły, wierzą na słowo, jak dzieci.
    Boga poszukiwać można również poza wszelkimi religiami czego 99% ludzi religijnych nie jest w stanie pojąć.

Leave A Comment