• poniedziałek , 18 Czerwiec 2018
DLACZEGO WARTO CZASEM NAWALIĆ.

DLACZEGO WARTO CZASEM NAWALIĆ.

Bywa, że słyszysz od swojego dziecka: „nawaliłeś”, „zawiodłaś”. Bywa, że ono ma rację. Szczęściem, po opadzie szczęki można z tego wyciągnąć niezłą lekcję. Dla każdego.

Historia sprzed kilku dni.

Z podwórka dobiegał płacz. Jego i jej. Ten w stylu „kto głośniej, ten ma rację”, więc zdążyłam się uzbroić i okopać. Pierwszy przyszedł Dziedzic Nazwiska.

-Mamo, ona mnie kopnęła w brzuch – wyjęczał, a ja wiedziałam, że gdyby go rzeczywiście mocno zdzieliła, już wiłby się na podłodze.

– Ojej i boli? – kucnęłam i potarłam ręką wskazane miejsce. – A dlaczego ona płacze?

– Yyyyy… bo chciała mnie przeprosić – wyraźnie ociągał się z odpowiedzią.

Poszłam do drzwi. Dziedziczka Fortuny płakała na trampolinie. Zawołałam ją do domu kilkakrotnie i wróciłam do pokoju. Mój syn podszedł do mnie, pociągnął w dół za rękaw i wyszeptał do ucha:

W ogóle się mną nie opiekujesz.

Próbował uciec ale chwyciłam go za rękę. Wstrząśnięta i zmieszana.

– Chodź, porozmawiamy, bo to, co powiedziałeś, to poważna sprawa.

Usiedliśmy na schodach prowadzących na piętro.

– Co masz na myśli mówiąc, że się nie opiekuję?

– Bo to mnie boli brzuch, a ty poszłaś zawołać ją- żachnął się.

Tak, miałam pokusę, żeby się bronić. Żeby powiedzieć, że nie wyglądał na okaleczonego. Że ona tam płakała. Że chciałam załatwić problem zmianą tematu.

– Chyba masz rację – przełknęłam tkwiącą w gardle twardą kulkę dumy. No kurde, dla niego powinnam była zająć się tym brzuchem bardziej. –  Możliwe, że czasem za mało zwracam na ciebie uwagę. Postaram się jakoś to zmienić – zapewniłam i mocno przytuliłam. Pocałował mnie i w tym momencie do domu weszła pochlipująca Dziedziczka. Dziedzic czmychnął.

– Maaaamo, ja ciałam go peposić, a on nie ciał. Ja ciałam peposiiiiić!

Powiedziałam, że rozumiem. Wytuliłam, pocałowałam, poczłapała umyć ręce. Gdy poszłam do kuchni, wrócił Dziedzic.

– Mamo- znowu ten szept, ale mina jakby inna- teraz ja jestem najważniejszy, bo mnie boli brzuch. Prawda?

Tak, to ważna sprawa, że boli cię brzuch. Ale ona też jest ważna, bo ją boli serduszko – wyglądał na zdziwionego, więc ciągnęłam dalej.- Widzisz, jak ktoś ma poczucie winy, jak żałuje, że zrobił coś złego i nie ma szansy, żeby przeprosić, to wtedy boli go w sercu. I to jest tak samo poważna sprawa, jak ból ręki albo nogi.

Poszedł. Dogadali się, choć nie wiem jak i czy w końcu przepraszała.

Wszyscy dostaliśmy niezłą lekcję, choć chyba był to rodzaj nauczania indywidualnego.

Related Posts

Leave A Comment