• poniedziałek , 18 Czerwiec 2018
DZIEWCZYNKA

DZIEWCZYNKA

Ile kobiecej iskry w dziewczynce? Jaką byłam/ byłaś dziewczyną, że taką jestem/jesteś kobietą? I co ma tu w ogóle do rzeczy dzieciństwo naszych córek?

Kasia , niedościgniony ideał wręcz arystokratycznej dziewczęco- kobiecości. Najpierw najpiękniejszy fartuszek w całej podstawówce. Nie jakiś chamski non iron, ale sztywne, granatowe plisy, równiutkie jak zęby w jej uśmiechu. Przypominała mi bohaterki z okładek szkolnych lektur, podczas gdy ja pasowałabym może na Plastusia. Kasi potem wyrosły bardzo długie, wysportowane nogi, a także smukłe palce u obu dłoni. Stała się sprężysta, jędrna i piątkowo- celująca. Taka karma.

Księżniczką z wieży , do której na koniu się przyjeżdża i pod oknem stoi, aż do poznania pana Rogali nigdy nie byłam. Miałam za mało komnat, żeby dało się swobodnie pogadać z kolejnym królewiczem. Zagryzałam zęby, chowałam niespełniony wzorzec kobiecości w kieszeń i udawałam przed sobą, że lubię grać rolę księcia, co to w te pędy na rumaku. Cóż było robić? W domu musiałam meldować się przed 22.00. Nawet Kopciuszek miał więcej czasu na balowanie. Bunt zrozumiały, bo przecież jestem najstarsza, zaczęłam już studia, do licha. Dlaczego?! „Bo jesteś dziewczyną”. To cytat bezwzględny. Toteż domowe progi rozmyślnie przekraczałam o 21:59:59. Moje bycie dziewczyną spijałam do ostatniej kropli.

Moja córka najbardziej lubi różowy. I te cholerne lakierki z dżetami, które dostała od ciotki. Nie tak to sobie wyobrażałam. Miała być pod prąd od zarania swoich dziejów. Moje plany na ambitne stroje trzylatki regularnie biorą w łeb. Przedstawiam swoje racje, a potem podaję błyszczące buciki. To jej wersja bycia dziewczynką. I w duchu jednak cieszę się, że wie, czego chce (tak, to „tylko”ciuchy) i walczy z zapałem.

Amelka ma dopiero trzy lata i nie mam złudzeń co do tego, że „dopiero” to jest jedynie dla tych, którzy sami nigdy nie mieli trzylatki w domu. To dziewczynka, w której drzemie kobieca iskra, mogąca wzniecić w przyszłości spektakularny płomień. Albo podpalić co najwyżej łepek od zapałki, jeśli zdusi się potencjał buciorem własnych przekonań, pomysłów na…, podskórnych wzorców i szablonów. Nie wiem, czy wyrośnie najpierw na Kopciuszka czy od razu na księżniczkę swojego losu. Nie wiem, jaki będzie miała pomysł na swoją kobiecość, ta moja mała dziewczynka. Wiem za to, że ogień, by zapłonąć, potrzebuje powietrza.

Related Posts

Leave A Comment