• poniedziałek , 18 Czerwiec 2018
JAK PRZYGOTOWAĆ DZIECKO NA PORAŻKĘ?

JAK PRZYGOTOWAĆ DZIECKO NA PORAŻKĘ?

Nie każdy może być świetny w dowolnej dziedzinie, prawda? Nie da się wygrać każdego konkursu, zrealizować każdego marzenia. Zwłaszcza takiego „z kosmosu”. Jak przygotować dziecko na to, co nieuchronne?

Po pierwsze- niech Cię Bóg broni przed takim pomysłem. A teraz powiem Ci dlaczego.

 

Konkursy, w których szanse są nikłe.

Początkowo miałam napisać, że większość rodziców ma to już gdzieś z tyłu głowy, że w wypadku konkursów (klik) należy trzymać na wodzy swój realistyczny ogląd rzeczywistości i ocenę możliwości swoich dzieci. Ale chyba, niestety, tak nie jest. Przypomnę więc tylko: informowanie małego człowieka o nikłych szansach w konkursie, wyścigu, potyczce, do której jest zapalony, to najlepszy sposób na wychowanie osoby bojącej się nowych wyzwań, pozbawionej wiary w swoje możliwości, przekonanej, że wszyscy są lepsi od niej. Ręka w górę, kto ma na to ochotę na taki finał swojej pracy rodzicielskiej.

Codzienne podcinanie skrzydeł, które mało kto zauważa.

Kilka przykładów:

 

– W przedszkolu jest super, chciałabym tam zamieszkać!

– O rety, chyba byś tęskniła za mamusią, co?

 

– Jakbym był kucharzem w przedszkolu, to by nie było tych obrzydliwych warzyw i kotletów! Gotowałbym dzieciom dobre jedzenie.

– Pewnie! Same frytki i hamburgery jak cię znam. Całe szczęście, że nie ty tam rządzisz.

 

– Chcę dostać szóstkę z tego sprawdzianu.

– Kochanie, najważniejsze, żebyś zdał, to jest nam potrzebne do punktacji. A czwórka to już będzie bombowo!

 

– Będę zdawać do klasy mat-fiz.

– Ty? Przecież ty jesteś humanistką, z fizyki masz słabiutką czwóreczkę.

 

– Pani powiedziała, że można wziąć udział w konkursie ortograficznym. To się zgłosiłem.

– No brawo. Ale kto się ciebie rozczyta, syneczku?

 

– Czuję, że z tego sprawdzianu dobrze mi poszło.

– Byłoby świetnie. Chociaż ostatnim razem też tak czułaś i pamiętasz co było?

 

Czy to znaczy, że mam podsycać w dziecku płonne nadzieje? Albo zgadzać się na wszystko? Tak. Nie. Przypominam, że nie ma to jak dialog. Jeśli docenisz jego marzenie, albo chociaż dasz mu do niego prawo, masz szansę na ciekawą rozmowę ze swoim dzieckiem, dowiedzeniem się czegoś więcej o nim, zbudowaniem z nim silniejszej więzi. Ono zaś ma okazję poczuć, że mama/ tata rozumieją go i wspierają. Że ma w nich oparcie. Że może im O WSZYSTKIM opowiedzieć.

Więc jak to robić?

I jeszcze jedno. Może najważniejsze.

Gdyby z całego tego wpisu można było zapamiętać najwyżej jedno zdanie, to chciałabym, żeby był to ułamek wiersza W. B. Yeats’a. Myślę, że domyślisz się który.

Gdybym miał niebios wyszywaną szatę
Z nici złotego i srebrnego światła,
Ciemną i bladą, i błękitną szatę
Ze światła, mroku, półmroku, półświatła,
Rozpostarłbym ci tę szatę pod stopy,
Lecz biedny jestem: me skarby – w marzeniach,
Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy;
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.

 

(„Poeta pragnie niebios” ; przekład: L. Engelking)

 

Related Posts

Leave A Comment