• piątek , 23 Październik 2020
KUPA- OD STRONY PRAKTYCZNEJ.

KUPA- OD STRONY PRAKTYCZNEJ.

Praca z dziećmi to nie tylko nauka i zabawa ale także kupa. Kupa czasu spędzonego z nimi w łazience. To daje okazję do przemyśleń.

Moja koleżanka miała za studenckich czasów taki imprezowy tekst: „nie bójmy się tego słowa, powiedzmy je wszyscy razem: ku-pa!”. Po czymś atmosfera od razu się rozluźniała. Jednak w pracy z małymi dziećmi temat nie jest błahy, więc pozwólcie… nie będę bać się dziś tego słowa.

Najpierw dziecię je.

Pracuję w miejscu, gdzie maluchy same przynoszą swoje śniadania. Można wtedy poczynić pewne obserwacje jadłospisowe. Jeszcze do niedawna obok kanapeczek, wyciskanych z torebek musopodobnych papek, czekoladowych deserków i słodkich jogurtów, obecne były kawałki warzyw, serów, suszone i świeże owoce. Teraz widzę głównie trzy pierwsze pozycje. Bułki białe, a pieczywo potrafi być nawet tą nadmuchaną gąbką na tosty. Czyli coś w stylu: „Jak zakleić dziecku układ pokarmowy. Lekcja nr 1”.

Później chce kupę.

Oby. Bo przy złej diecie nie jest to takie oczywiste. Zaparcia nie są niczym przyjemnym, a dla małego dziecka są nie tylko przyczyną bólu lecz także lęku. W związku z tematem fekalnym kształtowane są nieraz przedziwne rytuały…

Rodzice albo dziadkowie wiwatują w domu na cześć wypróżnienia mniej więcej od pierwszego aktu nocnikowego. Od samego początku podrywali się jak oparzeni, gdy maluch tylko „wspomniał” o swojej potrzebie. Stąd utrwala się ta kupa jako coś wyjątkowego, za co można dostać nagrodę, czym można dorosłymi nieco posterować. „Kupa rządzi”, prosty wniosek.

Jeśli pojawiają się trudności z wypróżnieniem rodzice próbują ułatwić dziecku zadanie. Kilka rzeczywistych przykładów: śpiewanie, czytanie książeczek na sedesie, zabawianie, zdejmowanie ubrania. Nadbudówka nad meritum urastająca w przedszkolu do rangi warunków koniecznych, by załatwić swoją potrzebę. Wiem, ewentualny ból trzeba załagodzić ale reszta to robienie dziecku krzywdy. Widziałam już łzy rozpaczy, gdy brak mamy, która zrobi wokół kupy standardowe czary-mary.

Abstrahując od niewłaściwego odżywiania, większość trudności z załatwianiem się ma u dzieci podłoże psychiczne, potwierdzają to nawet lekarze. Kochani, trzeba by tę kupę trochę odciążyć. Z jej rangi, rzecz jasna.

A po kupie- cóż?

Małym dzieciom trudno jest samodzielnie wytrzeć sobie pupę. Rączki jakby za krótkie, nie wiadomo gdzie sięgać i po co. Rodzice w trosce o higienę wyręczają i odkładają naukę na później. Problem w tym, że w przedszkolu, gdzie jest wiele dzieciaków a do łazienki chodzi się samemu, maluchy rzadko informują, że się nie podtarły. Albo, że w ogóle zrobiły kupę. Jeśli nie nauczymy dzieci samoobsługi wcześniej, ryzykujemy nie tylko brudną bieliznę ale też podrażnioną dziecięcą skórę.

Wyzwaniem bywa nie tylko przesadzenie dziecka z pieluch na nocnik, ale też traktowanie kupy „normalnie” oraz nauka samodzielności w tym zakresie. Mam wrażenie, że czasem jedną z miar matczynej troski i zaangażowania jest właśnie całe to czary-mary wokół wypróżniającego się dziecka. A przecież wszyscy chcemy mieć dzieci odstresowane, które umieją same obsłużyć się w łazience. No i prawidłowo odżywione.

Related Posts

One Comment

  1. domi
    30 listopada 2014 at 23:12 Odpowiedz

    Nigdy nie upajaliśmy się kupa, nie oglądalismy (no może czasem przy chorobach, czy jak brzuszek boli) i to myślę jest podstawa sukcesu. Tak jak piszesz kupa to normalna sprawą, nawet u dziecka. Jak traktuje się ja normalnie dziecko szybko rozumie o co chodzi i jest samoobsługowe.

Leave A Comment