• środa , 26 Wrzesień 2018
PIERWSZE KIESZONKOWE- NAJWAŻNIEJSZE SPRAWY DO USTALENIA.

PIERWSZE KIESZONKOWE- NAJWAŻNIEJSZE SPRAWY DO USTALENIA.

„Ile?” i „od kiedy?” to dwa najczęstsze pytania w związku z decyzją o kieszonkowym. Ale one wcale nie są kluczowe! Jako rodzic musisz odpowiedzieć sobie nie na dwa ale na pięć ważnych pytań.

1. PO CO DZIECKU KIESZONKOWE?

Czyli jaki masz w tym cel. Niby oczywista oczywistość, dopóki nie spróbujesz jasno sprecyzować, o co Ci tym chodzi. Chcesz, żeby dziecko nauczyło się gospodarować pieniędzmi? A może wreszcie zacząć oszczędzać? Albo doświadczyć ile „to wszystko” tak naprawdę kosztuje? Albo chodzi już do szkoły i chce dostawać kieszonkowe jak rówieśnicy? Może denerwuje Cię, że ciągle woła na coś pieniądze i uważasz, że to załatwi sprawę? Odpowiedz sobie szczerze. I sprawdź, czy mąż/ żona/ kohabitant widzi to tak samo.

2. NA CO KIESZONKOWE MOŻE BYĆ / NIE BĘDZIE PRZEZNACZANE?

Słodycze. Zabawki. Kino. Notesy, mazaki itd. itp. Ważne, żeby ustalić, za które wydatki odpowiadają rodzice, a które spadają na dziecko. Czy będzie sobie kupować tylko super dodatkowe rzeczy czy może od teraz coś przechodzi wyłącznie na jego odpowiedzialność i jeśli sobie nie kupi, to w szafce nie znajdzie?

3. JAK CZĘSTO DZIECKO BĘDZIE DOSTAWAĆ KIESZONKOWE?

To kwestia szalenie zależna od wieku dziecka. Im młodsze, tym okres od wypłaty do wypłaty musi być krótszy (zaś kwota mniejsza- ale to już moja zupełnie prywatna opinia), bo pewnie chciałbyś/chciałabyś, aby-niezależnie od innych celów z punktu pierwszego- dziecko skutecznie uczyło się gospodarować pieniędzmi. To przecież oznacza dysponowanie określoną kwotą w określonym czasie, którego dłuższe odcinki są nie do ogarnięcia dla takiego np. pierwszo-/drugoklasisty. A zatem tygodniówka? Dwutygodniówka? Przemyśl to dobrze, obserwuj dziecko. Dzięki temu zorientujesz się, kiedy będzie gotowe na wydłużenie tych odstępów.

4. JAKĄ KWOTĘ KIESZONKOWEGO UWAŻASZ ZA ROZSĄDNĄ?

Taki przykład: szkolna wycieczka jednodniowa. Obiad w cenie+ kanapki, płyny, przekąski do plecaczka. Kieszonkowe na tzw. pamiątki. Rozpiętość, jaką miałam okazję zaobserwować, sięgała od 30 do prawie 100 zł. W przypadku wycieczki nie warto oglądać się na to, ile dają inni. I tak zawsze ktoś Cię przebije, no chyba, że masz luzem taką stówkę. Nie warto przejmować się tym, co sobie dziecko pomyśli albo co o nim powiedzą, jeśli dasz mniej niż Iksiński. To Ty wychowujesz swoje dziecko i masz pewnie na celu zaszczepić w nim rozsądek i nie uleganie niechcianym wpływom, czyż nie?

W przypadku stałego kieszonkowego jego wysokość zależy od częstotliwości wypłacania, ustalenia na co będzie ono wydawane i oczywiście Twoich możliwości finansowych. Moim zdaniem, lepiej dać za mało niż za dużo. Raz, że mnie dorosłej przyjemniej byłoby usłyszeć o podwyżce niż, że szef się pomylił i teraz będę zarabiać mniej za tę samą pracę. Dwa, że szacunku do pieniędzy uczy oszczędne i rozważne z nich korzystanie, a nie szastanie gotówką. Słyszałeś/słyszałaś o bogatym biznesmenie, który syna posłał najpierw do pracy przy przysłowiowej łopacie? Nie? A ja tak. Tata ma teraz godnego następcę na prezesowskim fotelu, który zna życie i wie, jaka jest wartość każdej złotówki. Żałuję, że muszą pozostać incognito.

5. CZY JESTEŚ GOTOWY / GOTOWA ZNIEŚĆ KICZ?

Pamiętam moje pierwsze kieszonkowe. Na cały miesiąc dostałam 50 tysięcy (ktoś jeszcze kojarzy te kwoty sprzed denominacji?) a 10 minut później wydałam 49 tys. na wymarzoną lalkę. Wszystkie dziewczynki taką miały. Byłam wniebowzięta, czego zupełnie nie mogę powiedzieć o mojej mamie. Pamiętam też te wszystkie gadżety z wycieczek- baryłeczki z przyklejoną grudką soli, gipsowe popiersie Chopina, święty obrazek dla każdego domownika. Czasy się jednak zmieniły. Teraz dzieci mają… jeszcze większy wybór w bublach. W osiedlowym spożywczaku i na wycieczce do Krakowa.

Przełknij to. Owszem, nie rezygnuj z uczulania, wyjaśniania. Ale gdy ono zdecyduje na co wyda SWOJE pieniądze- daj mu do tego prawo. Inaczej nie będzie samodzielności, doświadczenia, dorastania, a jedynie pozory, sterowanie z tylnego siedzenia i brak wiary w siebie. A gdy dziecko kupi Ci na wycieczce morski piasek w buteleczce to w sumie wzruszające- mogło wydać te pieniądze na loda, a jednak pomyślało o Tobie.

Trzymam za Ciebie kciuki. Wiem, jakie to jw gruncie rzeczy trudne zadanie. W naszym w domu wciąż dochodzimy do jakiegoś słusznego modelu i wiem, że to jest proces i nauka.

Niech moc będzie z Tobą 😉

Related Posts

Leave A Comment