• wtorek , 20 Październik 2020
SPRAWDŹ, JAKICH UCZUĆ ZABRANIASZ SOBIE I DZIECKU.

SPRAWDŹ, JAKICH UCZUĆ ZABRANIASZ SOBIE I DZIECKU.

Nie można zabronić czuć? Ale pewnie robisz to swojemu dziecku. Tobie też kiedyś zabraniano. A teraz koszty płacisz Ty i ci, którym podobno miało być w życiu lepiej.

Kilka przykładów z życia wziętych. Brzmi cokolwiek znajomo? Jeśli nie, to gratuluję. Najwyraźniej jesteś częścią innej czasoprzestrzeni.

Twoje KIEDYŚ

„Chłopcy nie płaczą”– dziś słuchając tych rad z ust babć zastanawiam się, kto tak naprawdę wpajał męskie prawdy naszym mężom w ich dzieciństwie.

„Nie ekscytuj się tak”– to moje. Bo za bardzo podobały mi się małe zwierzątka, piękne widoki, fajne wydarzenia.

„Nie denerwuj się”– bo się spocisz. Bo tata będzie krzyczał. Bo nic się nie stało.

„Nie wolno mówić, że nie kocha się mamy/ taty/ brata/ babci” itp.- przecież to kwestia szacunku dla starszych, zgody w rodzinie i wzajemnej troski.

Twoje TERAZ

Prawdziwy mężczyzna nie okazuje żalu, tudzież smutku. Ale może się wściekać, gniewać i złościć. Dlatego tak wielu facetów wymienia odczuwane, lecz nieakceptowane przez siebie uczucia na te, na które mu pozwalano. Przykład: Co robi ojciec, który wystraszył się o bezpieczeństwo swojego dziecka? Krzyczy na nie. Bo przecież nie przyzna, że się bał i że teraz czuje ulgę. (Drogie Wyjątki od reguły- pozdrawiam Was z całego serca!)

Są osoby, które trzeba kochać, a to znaczy, że nie wolno się na nie denerwować. Starzejący się rodzice, własne dzieci. Jeśli będę się irytować, będę gorszym człowiekiem. Nie dość dobrą córką, niewystarczającą matką. A tak w ogóle to moje dzieci mają się kochać. Jeśli któreś powie, że nie kocha rodzeństwa, to znaczy, że zawiodłam.

Emocje się kontroluje. Nie wszystkie uczucia należy przeżywać. Nie wiadomo przecież, co mógłbym zrobić, gdybym pozwolił sobie je poczuć. Zaprzeczę więc istnieniu, wyprę albo wmówię je innym. W końcu coś zadziała. A ta nerwica, depresja, bóle brzucha, migreny i inne choroby to są przecież z zupełnie innego powodu.

TERAZ Twojego Dziecka

„Nie bój się” – oczywiście, że nie chodzi o to, by zamiast tego siać w dziecku lęk. Ale jeśli już się boi, to lepiej stwierdzić ten fakt niż mu zaprzeczać. Potem można próbować pomóc sobie ze strachem poradzić.

„No już, nic się nie stało” – pisałam już o tym TU, ale warto przypomnieć. Skoro dziecko pokazuje całym sobą (płacz, gniew itd.), że coś jednak zaszło, to nie ma co udawać niedowidzącego tylko dlatego, że skala zdarzenia nie jest poważna dla dorosłego. Dla dziecka to jednak big deal.

„Nie wstydź się”– tak się zastanawiam, czy ten tekst kiedykolwiek ośmielił jakieś zawstydzone dziecko.

„No nie płacz. Uśmiechnij się już/ ładnie/ do mnie” – trąci babcinymi metodami ale wciąż się zdarza. Kojarzy mi się z podwieszaniem uśmiechu na haczyki.

Wszystkie stany emocjonalne należy zaakceptować. To wynikające z nich działania kontrolujemy. Nazwanie uczuć dziecka (i własnych) niczego nie pogłębia, nie dodaje mocy, nie utrwala. Czyni jedynie świadomą swoich przeżyć oraz akceptującą siebie i innych istotą.

Related Posts

Leave A Comment