• poniedziałek , 18 Czerwiec 2018
STRASZENIE KARĄ- DLACZEGO TO NIE DZIAŁA?

STRASZENIE KARĄ- DLACZEGO TO NIE DZIAŁA?

Cel słuszny (tak, słuszny!) ale metoda słaba. Aby zamienić ją na skuteczniejszą, musisz wiedzieć dlaczego dotychczasowa nie działa.

Spokojnie, ogarniemy wszystko po kolei. To jak w ostatnim tekście– zobacz najpierw, gdzie jest problem. A potem to zmień.

Po co straszysz karą?

„Jeżeli nie będziesz grzeczny, nie kupię ci…”„Albo w tej chwili przestaniesz, albo…” , „Poczekaj, jak tata to zobaczy to dopiero będzie”…

Nie masz pomysłu, co mogłoby sprawić, żeby Twoje dziecko przestało robić coś niewłaściwego, prawda? Nic nie działa, kończą Ci się pomysły. Albo chcesz, potrzebujesz szybkiego efektu. Tymczasem dostajesz jedynie błyskawiczne dowody na to, że dziecko ma Cię w nosie. Na dodatek w kółko jest to samo. Możesz sobie gadać i gadać, a ono zawsze robi to, na co nie pozwalasz.

Twój słuszny cel:

– nauczyć dziecko ponoszenia konsekwencji

– powstrzymanie niewłaściwego zachowania

– zmiana zachowania dziecka

– wzmocnienie autorytetu rodzica

Wyjaśnijmy to sobie na początku- te cele nie są złe. Normalny rodzic chce czuć się szanowany, chce mieć wpływ na zachowanie dziecka. Ono czasem postępuje źle, bo dopiero się uczy. Czasem czerpie z tego upiorną satysfakcję. Czasem nie wie, jak inaczej ma osiągnąć obiektywnie dobry cel. Poza tym wszystkim dostrzeganie  związku przyczynowo- skutkowego jest umiejętnością w życiu niezbędną. To nie cel jest słaby, lecz metoda jego osiągania.

Kiedy wkraczasz do akcji…

Powiedzmy, że Twoje dziecko przy jedzeniu zawsze rozsypuje płatki po całym stole. Oczywiście zakładamy, że umie już zachować względny porządek w tej kwestii (ma już odpowiednią koordynację ręka-oko), więc- zależnie od Twojego samopoczucia- ciśnienie skacze Ci na określonym poziomie. Czasem zbierasz płatki, bo już siły nie masz do tego wszystkiego. Czasem zagrozisz, że jeśli jeszcze raz tak zrobi to zabierzesz miskę. Czasem hukniesz, żeby pożegnało się z płatkami, bo skoro nie umie ich jeść, to

To nie ma prawa działać na dłuższą metę.

Taka kara zależy od Twojego nastroju.

Wyobraź sobie, że w pracy co jakiś czas zdarza Ci się określony błąd. Jak się czujesz wiedząc, że Twój szef niekiedy przymyka na to oko, a innym razem potrąca z pensji pracownika?

Ty jesteś tym szefem. Miałeś dobry dzień, odpuścisz. Jesteś zdenerwowany- odreagujesz krzykiem. Ktoś wyprowadził Cię wcześniej z równowagi- udowodnisz, że masz jeszcze jakiś wpływ na sytuację. Czego uczysz dziecko? Skupiania się nie na tym, czego nie robić (lub jak to robić poprawnie), ale co może za to grozić. I jak wyczuwać nastrój rodzica. I przygotowywać się na ryzyko. I próbować go uniknąć.

W dodatku Twoja kara bywa kompletnie nieadekwatna do „czynu” albo do wieku i możliwości „sprawcy”. Zapewniam Cię, że małe dziecko nie ogarnie myślą tygodnia bez bajek. Następnego dnia naprawdę nie będzie już pamiętać, o co Ci chodziło.

Kiedyś ktoś opowiedział mi taki dialog między dziećmi. Jedna dziewczynka obwiniała drugą o zjedzenie jej chipsów.

– Kłamiesz! Zjadłaś! Zaraz powiem mamie!
-Nie no, nie mów, zjadłam. Wiesz co, to ja za karę nie będę oglądać dobranocki.
– O matko, nie dość, że obżartuch i kłamczucha to jeszcze głupia. A co ma dobranocka do moich chipsów?

Rozumiesz już?

Przyjrzyj się temu, co mówisz w sytuacjach, gdy straszysz karą. Zobacz, jakie przynosi to efekty. I wpadnij na bloga za kilka dni, powiem Ci jak radzić sobie z takimi problemami inaczej. Skuteczniej.

Related Posts

2 komentarze

  1. Zwykła Matka
    16 czerwca 2015 at 09:12 Odpowiedz

    hmmmm, zaciekawiłaś mnie 🙂

Leave A Comment