• poniedziałek , 18 Czerwiec 2018
TO BRZYDKIE SŁOWO NA „D” (I WCALE NIE TO, O KTÓRYM POMYŚLAŁAŚ)

TO BRZYDKIE SŁOWO NA „D” (I WCALE NIE TO, O KTÓRYM POMYŚLAŁAŚ)

Czy wiesz, że -o dziwo!- wielu rodziców boi się tego na „d”? Bo to nie wiadomo, jak się za to zabrać, żeby było z szacunkiem, z wolnością, w zgodzie z najnowszymi trendami wychowawczymi. Bo to cholernie mało trendy jest. To nawet nie jest oldschoolowe.

Dyscyplina? Dupa, dramat.

Dyscyplina kojarzy się nam tylko źle, prawda? Może już nie drewnianą linijką po łapach, ale  stawanie na baczność? „Milcz, jak ojciec mówi”? Enigmatyczne bycie grzecznym, które sprowadza się do dziecięcego wiernopoddaństwa nawet najbardziej idiotycznym rozkazom rodziców (zamknij się i jedz)? Na szczęście świadome rodzicielstwo stanęło okoniem. Przyszedł czas na prawa dziecka. Prawo do wyrażania siebie, prawo do wolności, poszanowania godności osobistej, odczuwania i zaspokajania potrzeb itd. Indywidualizm. Dawanie wolnej ręki. Podążanie za dzieckiem. Specjalne warunki. To nie dziecko dostosowuje się do okoliczności i przestrzeni, ale to one mają dopasować się do niego.

Dobrze dobrane dyscyplinowanie.

Dyscyplinowanie dzieci, o którym mówię, to nic innego, jak zapoznawanie je z określanymi normami i zasadami oraz wdrażanie do ich respektowania. Dla wielu to brzmi jak złe zło, ale zastanów się nad tym:

Kiedy pójdziesz z dzieckiem do kina to wolałabyś, żeby oglądało film czy rzucało popcornem w ekran? Albo w teatrze- lepiej, żeby skupiło się na sztuce czy na bieganiu po schodkach pomiędzy rzędami? Lub np. na balu karnawałowym- fajniej jeśli spróbuje pobawić się z dziećmi i wodzirejem, czy jeśli będzie temuż wodzirejowi podbierać gadżety z torby ukrytej na zapleczu?

Ja stawiam na jedynkę. Choć przecież to rzucanie popcornem może być wyrazem radości, bieganie po schodach zachwytem nad piękną przestrzenią a penetrowanie cudzej torby realizacją nieposkromionej, dziecięcej ciekawości. Wszystko to przecież też bardzo piękne. Tylko społecznie nieakceptowane. I nie stanowi jedynej możliwej formy okazywania zarówno radości, jak i zachwytu lub ciekawości.

Dyscyplinowanie to nie zakazywanie.

Nie rzucasz popcornem w kinie, bo to brudzi innych, bo trzeba sprzątać. Popcorn służy do jedzenia. Nie biegasz na widowni, bo tu chodzi się spokojnie, pobiegać można czasem we foyer. Nie zabierasz wodzirejowi jego rzeczy, bo są jego. I są mu potrzebne. Zapytaj, czy możesz obejrzeć. To wszystko nie jest „NIE BO NIE”. Dyscyplinowanie nie jest „nie bo nie”. Dyscyplina jest po to, by wiedzieć JAK SIĘ ZACHOWAĆ.

Dlaczego dyscyplinuję?

Ponieważ moje dziecko uczy się dzięki temu, jak kontrolować własne impulsy, jak panować nad emocjami, szanować potrzeby, uczucia i prawa innych. Nie w sposób opresyjny. Nie odbieram mu prawa do odczuwania, realizowania, zaspokajania. Nie przykuwam go do kinowego (tudzież teatralnego) fotela ani nie zmuszam do uśmiechania się na wspólnej fotce z wodzirejem. Uczę za to, jakie są podstawy zachowania w miejscach publicznych. I że jego bieganie przeszkadza innym w oglądaniu spektaklu. Oraz że te zabawki należą do pana wodzireja, a cudzych rzeczy nie wolno brać bez pytania. Kropka. Dzięki temu inni wciąż będą mieli ochotę przebywać w jego towarzystwie. Chcę móc zabierać dzieci w miejsca publiczne bez obawy, że nas wyproszą. Chcę, by moje dzieci nie czuły się zagubione w przestrzeni społecznej ale wiedziały jak się w niej odnaleźć, jak wyrażać swoje myśli, uczucia i chęci z szacunkiem wobec innych, w zgodzie z pewnymi normami.

Nie wszystkie normy to gorset i pętanie nadgarstków. Przestrzeganie niektórych z nich jest po prostu przejawem KULTURY OSOBISTEJ.

Kochasz swoje wyjątkowe dziecko? Więc je dyscyplinuj.

Jeśli potrzebujesz odczarować sobie to słowo, zamień je na kulturę osobistą. Przecież nawet u najbardziej oryginalnych, niesamowitych osobowości podążających pod prąd, realizujących swoje indywidualne cele i potrzeby, ceni się właśnie taką kulturę. Wdrażanie do przestrzegania podstawowych zasad obowiązujących w niektórych przestrzeniach i relacjach społecznych naprawdę nie jest ograniczaniem rozwoju Twojego wyjątkowego dziecka. I ono nadal może być tym przyszłym dorosłym, który kiedyś zrewolucjonizuje świat. Tyle, że zrobi to z klasą.

Related Posts

Leave A Comment